Nad Mekongiem – kilka wspomnień z wyprawy do Azji Południowo-Wschodniej

„Nie można umrzeć nie zobaczywszy Angkoru” – powiedział kiedyś pewien angielski pisarz.. Ja postanowiłem zobaczyć słynne kambodżańskie świątynie tego lata. A przy okazji odwiedziłem także kraje ościenne: Tajlandię, Laos i Wietnam. W ciągu 21 dni przemierzyłem około 7000 km - głównie autobusami, koleją jedynie w Tajlandii, czasem krótkie odcinki łódkami (m.in. granicę Tajlandii i Laosu na Mekongu). Startowałem w Bangkoku, a metą było Hanoi. Po 5 dni spędziłem w Tajlandii, Laosie i Kambodży. O 1 dzień dłużej przebywałem w Wietnamie. W żadnym miejscu nie spałem dłużej niż 2 noce.

Trasa podróży

Kijów

Ale zanim dotarłem do Azji Południowo-Wschodniej, wykorzystałem międzylądowanie w Kijowie na zwiedzenie stolicy Ukrainy. Z samolotu miasto przypominało cmentarzysko blokowisk, na szczęście już na ziemi prezentowało się zdecydowanie lepiej. Szybko można tu zorientować się w terenie, a komunikację ułatwia dość rozległa siatka linii metra. Dzięki temu wykorzystuję kilkanaście godzin nocnych na zwiedzanie. Poza świątyniami widzę m.in. Majdan Niepodległości (scenę pomarańczowej rewolucji) oraz Pomnik Braterstwa Rosji i Ukrainy (który obecnie raczej nie pełni roli wzniosłego monumentu, znajduje się przy nim wesołe miasteczko).

Tajlandia

Bangkok

Pierwszy kontakt z Azją Południowo-Wschodnią nie jest zbyt przyjemny. W Bangkoku jest gorąco, brudno i głośno. Do tego dosyć drogo jak na tę część świata. Zdecydowanie lepiej jest w dawnej stolicy — Ayuthaji. To miasto ma zabytkowe ruiny świątyń oraz pałaców, a poza tym nie jest opanowane przez tłumy turystów oraz lokalnych naciągaczy. Również nadmorski krajobraz nad Zatoką Tajlandzką wart jest odwiedzenia — jak okaże się później, najlepiej jest jednak korzystać z jego uroków w mniej popularnej Kambodży. Im dalej na północ, tym tereny stają się bardziej dzikie. Do tajlandzkiego Winterfell, czyli Chiang Mai, dojeżdżam pociągiem, po wielogodzinnej podróży i toczonych w jej czasie walkach z robactwem. W końcu nieopodal złotego trójkąta (granica Tajlandii, Laosu i Myanmaru) przepływam „tramwajem wodnym” (czyli małą rybacką łódką) na laotański brzeg Mekongu.

Laos

Laos - Mekong

Laos to jedno z biedniejszych państw na świecie. Podobno sytuacja zaczęła się poprawiać kilka lat temu, gdy ogłoszono je najbiedniejszym, co spowodowało napływ środków pomocowych z zagranicy. Przejeżdżam przez cały kraj słabej jakości autobusami, po fatalnych drogach. Do tego bardzo mało jest mostów pozwalających na przejazd przez Mekong. Z rzadka trafia się na wioski, w większości z drewnianą zabudową. Miasta to tak naprawdę jedynie większe wsie. Dwa warte zauważenia wyjątki to Luang Prabang i Wientian. Pierwsze było dawniej stolicą kraju i zachowało najwięcej zabytków. Jest najważniejszym punktem turystycznym w kraju, ale o 23 międzynarodowe wesołe towarzystwo znika z ulic ze względu na godzinę policyjną. Natomiast Wientian jak na stolicę wydaje się być raczej senne i niewielkie, szczególnie w porównaniu z Bangkokiem. To tutaj Laotańczycy wznieśli swój „pomnik zwycięstwa” — w stylu francuskiego łuku triumfalnego. Tyle tylko że w historii właściwie nigdy nikogo nie pokonali.

Laos - Pomnik Zwycięstwa

Kambodża

Kambodża - Angkor

Kilka dni spędzonych w Kambodży to zdecydowanie najlepszy etap wyprawy. Angkor to kwadrat 10 km na 10 km z pałacami oraz świątyniami z czasów świetności państwa kambodżańskiego (IX-XV wiek). Poza słynnymi wieżami Angkor Wat największe wrażenie robi walcząca z naporem dżungli świątynia Ta Prohm. Natomiast kambodżańskie wybrzeże Zatoki Tajlandzkiej to prawdziwy wypoczynkowy raj — czysta woda, piękne słońce, dobre jedzenie oraz przyjaźni tubylcy. A do tego niezbyt wielu turystów, nawet w najbardziej znanym kurorcie — Sihanoukville. To na kambodżańskiej plaży poznaję „Mekong whisky” — trunek, który w książce „Mafia” J. Mielnik opisuje jako bimber o mylącej nazwie, często spotykany w Indochinach podczas libacji w oparach opiumowego dymu.

Kambodża

Na koniec stolica kraju — Phnom Penh. Przypomina Bangkok, ale zarówno Pałac Królewski, jak i hałas panujący w mieście są jednak trochę mniejsze. Wizyta w Muzeum Ludobójstwa to powrót do najkrwawszych dni w historii kraju — komunistycznych rządów Czerwonych Khmerów, którzy w latach 70-tych wymordowali ¼ własnego narodu. Mieszkańcy stolicy zostali wygnani ze swoich domów, a wszystko, co stanowiło dla „idealnego” systemu zagrożenie (np. szpitale, szkoły czy samochody), niszczono. Spotkać można twierdzenie, że we wprowadzaniu komunistycznego „raju” na ziemi najdalej doszli właśnie Czerwoni Khmerzy w Kambodży.

Wietnam

Wietnam - Hanoi

Ostatni kraj, jaki odwiedziłem, to Wietnam. Dużo lepiej rozwinięty od Kambodży czy Laosu. Poza tym bardziej europejski. W każdym większym mieście w oczy rzucają się kościoły — chrześcijanie są tutaj dość liczną mniejszością. 6 dni to zdecydowanie za mało na wszystko, co można w tym państwie zobaczyć. Poruszałem się wzdłuż wybrzeża — od Ho Chi Minh City (dawnego Sajgonu) na południu, do Hanoi (pełnej motocyklistów stolicy kraju) na północy. Udało mi się zobaczyć m.in. więzienie amerykańskich pilotów z czasów wojny wietnamskiej („Hanoi Hilton”, w którym trzymany był m.in. J. McCain), czy zatokę Ha Long (pełną wysp w formie wapiennych słupów — jednego z siedmiu nowych cudów natury). Na tunele Cu Chi, wyprawę w góry lub dłuższy odpoczynek nad Morzem Południowochińskim przyjdzie czas następnym razem.

 

Żeby nie było tak pięknie, to jeszcze jedno gorzkie zdanie o Wietnamie. To właśnie tutaj jedyny raz w trakcie wyprawy zetknęliśmy się z próbą kradzieży. Na szczęście nieudaną.

Wietnam - Morze Południowochińskie

Krótkie sprostowanie na koniec: powyżej skrótowo opisałem wyprawę, używając pierwszej osoby liczby pojedynczej, ale oczywiście nie podróżowałem sam. Nasza ekipa składała się przez większość czasu z 5 osób — 2 studentów i 3 studentek — z Warszawy i Gdańska. Na różnych odcinkach przyłączało się do nas także kilkoro Hiszpanów, Amerykanów i Francuzów..