Ekologia polityczna – ekologia dekalogu i chrześcijaństwa

Wyjątkowa w skali świata cywilizacja to cywilizacja chrześcijańska. Jako jedyna opanowała swoją kulturą cały glob, rozprzestrzeniła wszędzie swoje instytucje i w niej powstały najbardziej wydajne ekosystemy na świecie. Spróbuję w tym artykule przybliżyć się do odpowiedzi na pytanie, na czym polega fenomen chrześcijaństwa jako zjawiska organizującego sieć troficzną.

Zacząć należy od kilku tez negatywnych. W potocznym rozumieniu wyjątkowość cywilizacji chrześcijańskiej polega na postępie technicznym i na systemie demokratycznym. Są to tezy całkiem anachroniczne, mylące skutek z przyczyną. Postęp techniczny jest nie przyczyną, ale rezultatem rozwoju cywilizacji chrześcijańskiej. Przez wiele stuleci Europa wcale nie przodowała w rozwoju technicznym, wiele kluczowych rozwiązań zostało opracowanych np. w Chinach. A jednak Chiny zostały w tyle za Europa. Demokracja w rozumieniu powszechnych praw wyborczych i emancypacji to już w ogóle bardzo późny wynalazek, który także kwalifikuje się do skutków rozwoju Europy, a nie do przyczyn. Co więc stanowiło o sile Europy i było źródłem jej cywilizacyjnego sukcesu? Były to reguły życia społecznego rozpowszechnione przez religię chrześcijańską, początkowo w wydaniu rzymskim, później także przez kościoły i wspólnoty protestanckie. Zbiór tych reguł przywykliśmy nazywać Dekalogiem, a wywodzi się on z Biblii, świętej księgi dla chrześcijan, żydów i muzułmanów.

Warto zwrócić uwagę, że biblijne reguły życia społecznego spowodowały, iż Żydzi do dziś od co najmniej 2700 lat tworzą wspólnotę narodową. Oto miara skuteczności tych zasad. Jednak Żydzi, jako wspólnota mimo wszystko ekskluzywna, nie byli w stanie wyjść ze swoimi regułami poza ograniczenia plemienne. Dokonało tego dopiero chrześcijaństwo, rozpowszechniając Dekalog na wszystkie narody i ludy, a powstała wówczas instytucja Kościoła Powszechnego przyjęła nawracanie jako jeden ze swych głównych celów istnienia. Inna, podobnie apostolska religia, jaką jest islam, nie zdołała przezwyciężyć ograniczeń cywilizacji typu prawa i pięści. O przyczynach porażki muzułmanów w wyścigu cywilizacyjnym będzie jeszcze mowa w dalszej części wywodu.

Reguły Dekalogu są powszechnie znane, warto je jednak omówić ze względu na ich funkcje w ekosystemie. Pierwsze, drugie i trzecie przykazania dotyczą spraw religii jako takiej. Ich znaczenie jest oczywiście nie mniejsze niż dalszych reguł odnoszących się do współżycia międzyludzkiego, ponieważ tworzą da nich fundament wiary w nadprzyrodzone pochodzenie reguł i w ich znaczenie metafizyczne, wychodzące poza zwykły, krótkoterminowy rachunek zysków i strat. Bez tej wiary przyjęcie kolejnych reguł musi być ograniczone, naznaczone wątpliwościami. Zasady Dekalogu nie są przecież łatwe w realizacji, a często zakazują robić to, co może dostarczyć w krótkiej perspektywie czasu przyjemności.

Zasada czwarta dotycząca czci okazywanej rodzicom ustala porządek międzypokoleniowy, dając pierwszeństwo starszym i bardziej doświadczonym. Buduje też społeczne zaufanie oparte na pewności opieki na starość dzięki kolejnemu pokoleniu. Reguła „nie zabijaj” rozumiana raczej jako „nie morduj“ zakazuje bezsensownego marnotrawienia zasobów ekosystemu, czy dotyczy to ludzi, czy zwierząt. Zakaz ten obowiązuje bez względu na przynależność grupową, co także jest nowością w stosunku do omawianej wcześniej cywilizacji opartej na prawie i przemocy. Przykazanie „nie cudzołóż” jest najczęściej rozumiane dosłownie, jako zakaz kontaktów seksualnych poza związkami usankcjonowanymi religijnie i społecznie, choć jego znaczenie biblijne dotyczy raczej oddawania czci cudzym bogom. Wraz z przykazaniem „nie pożądaj żony bliźniego” sankcjonuje monogamiczny związek kobiety i mężczyzny jako właściwe pole ujścia pożądania seksualnego. Eliminuje w ten sposób związki przypadkowe, pochłaniające energię ich uczestników, a przy tym komplikujące kwestie odpowiedzialności za potomstwo, spadkowe i tak dalej. „Nie kradnij” eliminuje ze wspólnoty połączenia pasożytnicze, wymagając od każdego, by korzystał z owoców swojej pracy, lub ewentualnie z tego, co mu dadzą inni dobrowolnie. „Nie mów fałszywego świadectwa” zabrania wysyłania w sieci fałszywych sygnałów, kierujących uczestników w stronę powiązań błędnych, o nierównej korzyści. Nakazuje także ponosić odpowiedzialność za swoje błędy, a nie zrzucać ją na innych. „Nie pożądaj żony bliźniego ani żadnej rzeczy, która jego jest” – przykazanie, w tradycji katolickiej rozbite na dwa, zabrania nawet pragnienia dóbr wypracowanych przez innych, nie tylko podejmowania działań w tym kierunku. Zakazana jest więc zawiść z powodu posiadania przez innego tego, czego nam brakuje. Nierówność majątkowa (czy też innego rodzaju, np. w sprawach matrymonialnych, jeden ma żonę ładniejszą, drugi – brzydszą) jest to stan, który zgodnie z Dekalogiem powinniśmy przyjmować z pokorą.

Dekalog jest najdoskonalszym systemem moralnym, stwarzającym system oszczędny, nakierowany na indywidualną pracę i na zachowanie pokoju pomiędzy członkami wspólnoty, a fundamentem tego wszystkiego czynił wiarę w jednego Boga osobowego. Jednak sam Dekalog nie wyprowadzał wspólnoty poza cywilizację prawa i pięści. Barierą dla prawa mojżeszowego był jego ekskluzywizm – Żydzi traktowali się jako naród wybrany i mimo że zdobywali dla Jahwe wyznawców wśród innych narodów, to nigdy nie stali się wspólnotą otwartą, nakierowaną na rozpowszechnianie swojej religii.

Sytuację tę zmieniło dopiero chrześcijaństwo. Nauczanie Jezusa Chrystusa, czy uważamy go za Syna Bożego, wcielonego Boga, czy tylko za mądrego człowieka, było wydarzeniem w skali globu o gigantycznych konsekwencjach. W wyniku jego nauczania powstała nowa religia, oparta o zasady Dekalogu, wywodzące się z żydowskiej świętej księgi, ale dopełnione przez wezwanie do wzajemnej miłości i miłości do Boga, z którego wynikał nakaz wybaczania. Oznaczało to, że chrześcijanin powinien się wyrzec zemsty, która we wspólnotach opartych na pierwotnej cywilizacji była nie tyle przywilejem, ile powinnością. Dla ekosystemu wynikała z tego oszczędność, bo więcej ludzi – uczestników nie zostało zabitych ani okaleczonych w wyniku odwetu, a jednocześnie w to miejsce zostało wprowadzone wezwanie do nawrócenia i pojednania, pokuta i zadośćuczynienie. Wartością stało się każde ludzkie życie. Warto pamiętać, że to chrześcijanie sprzeciwiali się obyczajowi, który dziś nazywany jest mordem honorowym, tj. zabijaniu kobiet z powodu prawdziwego lub domniemanego wykroczenia przeciw honorowi rodziny, a także porzucaniu dzieci, które prawdopodobnie było powszechnym obyczajem w pierwotnych społecznościach. Drugą ważną innowacją była zasada oddzielenia porządku boskiego od ludzkiego, hierarchii władzy świeckiej od władzy duchowej. Wynikają one ze słów Chrystusa zapisanych w Ewangelii, że należy „oddać Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”, a także iż „Jego królestwo nie jest z tego świata”. Słowa te doprowadziły do powstania niezależnej hierarchii kościelnej, oddzielonej od władzy świeckiej. W wyniku zaś powstania tych dwóch osobnych hierarchii znalazło się miejsce także dla innych, np. naukowych (hierarchia uniwersytecka), handlowych (związki kupców), producentów (cechy), samorządu szlachty i tak dalej. Chrześcijańska monarchia była zwornikiem tych osobnych hierarchii, ale ich zasadą była samorządność i niezależność awansu w nich od decyzji politycznych władz. Oczywiście taki układ stosunków powstał wcale nie od razu, ale w czasie rozwoju średniowiecznych społeczeństw, w toku walk o inwestyturę i o rozciągnięcie prawa stanowionego także na głowę państwa (np. angielska Wielka Karta Swobód albo przywileje polskiej szlachty). Widzimy więc, że cywilizacja chrześcijańska jest wielohierarchiczna, co w zasadniczy sposób różni ją od cywilizacji prawa i pięści. Ma to kolosalne znaczenie cywilizacyjne, bo pozwala ludziom bez politycznego poparcia pracować na rzecz społeczności i awansować materialnie i w hierarchii bez narażenia się na szykany. Osoba o poglądach nieaprobowanych przez dwór królewski mogła zajmować wysokie stanowisko kościelne albo być cenionym prawnikiem czy nauczycielem uniwersyteckim. Miasta zrzeszone w „hanzie” prowadziły niezależną politykę, zaś prawo magdeburskie rozpowszechniło idee samorządu miejskiego aż na granice Księstwa Moskiewskiego.

Tutaj dochodzimy też do różnicy między cywilizacją chrześcijańską a muzułmańską. Ta druga pozostała systemem jednohierarchicznym, w którym wszystko jest podporządkowane religii, zaś najlepszym tytułem do sprawowania władzy przez długi czas było pokrewieństwo z prorokiem Mahometem. Ideałem mahometan było (jest) państwo religijne, realizujące zalecenia prawa koranicznego z władcą jako jednocześnie zwierzchnikiem religijnym. W tak urządzonym systemie popadnięcie w stagnację typu cywilizacji prawa i pięści było kwestią czasu, mimo początkowych sukcesów i niewątpliwego rozwoju krajów muzułmańskich w średniowieczu.

Trzecia z najbardziej istotnych innowacji cywilizacji chrześcijańskiej to idea osobistej odpowiedzialności człowieka przed Bogiem i ludźmi za swoje czyny. Idea ta jest po części wywiedziona z prawa rzymskiego, a po części z judaizmu. Spowodowała ona przewrót w prawie karnym w stosunku do wcześniejszych, barbarzyńskich stosunków. Odpowiedzialność przestała dotyczyć grup (rodziny, rodu, grupy sąsiedzkiej), ale zaczęła dotyczyć pojedynczego człowieka. Idea osobistej drogi do zbawienia i osobistej relacji z Bogiem, a także propagowanie przez Kościół spowiedzi i rachunku sumienia spowodowały wyrwanie całych społeczeństw z prymitywnego postrzegania dobra i zła w kontekście osobistej korzyści (na zasadzie sienkiewiczowskiego „Kali ukraść krowy – dobrze, Kalemu ukraść – źle”) do perspektywy abstrakcyjnej koncepcji dobra rozumianego jako przestrzeganie przykazań religijnych bez względu na korzyść. Spowodowało też przeniesienie odpowiedzialności za życie i powodzenie człowieka z grupy (albo z fatum – przeznaczenia) na niego samego, dając podstawy pod rozwój przedsiębiorczości, a także do rozprzestrzenienia się instytucji własności prywatnej (np. na ziemię, która wcześniej była własnością zbiorową rodu). Do tego doszła koncepcja pracy, rozumianej jako ludzkiej powinności, która wraz z modlitwą miała wieść ludzi do zbawienia. Ta idea, rozprzestrzeniona najpierw przez zakony, a potem przez protestantów, zmieniła pojęcie pracy, z przekleństwa (a tak jeszcze była przedstawiana nawet w Księdze Rodzaju) na niemal błogosławieństwo.

Kolejna zmiana wyrażona została w Kazaniu na Górze i ośmiu błogosławieństwach. Chrystus przedstawił tam grupy z punktu widzenia cywilizacji prawa i pięści upośledzone, jako te, które są szczególnie miłe Bogu. W ten sposób cisi, pokorni, ubodzy, niepotrafiący dojść na ziemi sprawiedliwości zostali w nowej cywilizacji włączeni do zbiorowości. Tak powstała wspólnota, w której każdy ma swoje miejsce i nie jest odtrącany poza nawias i może liczyć na pomoc bliźnich. Dla tych zaś, którzy nie należą do tych grup, obowiązkiem stało się pomaganie, choćby poprzez jałmużnę. Z punktu widzenia ekosystemu oznaczało to wprawdzie, że więcej osób będzie na jego utrzymaniu, ale jednocześnie też ci, którzy w jakimś momencie zajęli niekorzystną niszę ekologiczną albo przez nieszczęśliwy wypadek zostali z niej wyrzuceni, mogli przetrwać niekorzystny moment i znów stanąć na nogi. Więcej nawet – szansę na życie i na wejście do sieci i awans uzyskali ci, którzy z powodu urodzenia w biedzie bądź w związkach sprzecznych z obyczajami byli z definicji skazani na margines. Wzrastało też społeczne zaufanie – pewność pomocy albo opieki nad najbliższymi w razie nieszczęścia sprzyjała cierpliwemu znoszeniu codziennych obowiązków.

Zjawiska, o których tu piszę, nie zaszły oczywiście od razu. Były to procesy, które z prędkością geologiczną – ale i z geologiczną nieustępliwością doprowadziły do przemiany obszaru świata z zupełnie nic nieznaczącej, zalesionej prowincji, do pozycji najważniejszego producenta i największej na świecie siły militarnej. Przez całe średniowiecze i nowożytność odbywał się proces uwewnętrzniania zasad cywilizacji chrześcijańskiej w coraz szerszych kręgach ludności: najpierw same elity władzy, potem rycerstwo, potem chłopi. Z chłopów zaś rekrutowali się mieszczanie, którzy przenosili się do nowo tworzonych miast, by dzięki miejskiemu powietrzu stawać się wolnymi i bogatymi – i zakładali tam nowe parafie. Opłacała się pomysłowość i innowacyjność, statki przewoziły coraz więcej towarów, opłacało się zwiększanie produkcji i jej umasowienie z przeznaczeniem dla rosnącej liczbowo ludności. W XVIII stuleciu w Anglii doszło do rozwoju techniki masowej, mechanicznej produkcji, która umożliwiła potanianie produktów i zalanie rynków zestandaryzowaną, masową produkcją. Uwewnętrznienie zasad współżycia społecznego i wzrastające społeczne zaufanie pozwoliły na oparcie się społeczeństwa w mniejszym stopniu na przemocy, a w większym na prawie, a tym samym powstanie form współrządzenia państwami przez mieszkańców. I tak doszliśmy do największego rozkwitu cywilizacji europejskiej, z jej gigantyczną produkcja, z demograficzną eksplozją, z opłacalnością nowych inwestycji infrastrukturalnych i innowacyjnością bez precedensu w skali całej znanej historii. Takie były długofalowe skutki nauczania Cieśli z Nazaretu.