Chesterton – życie i wiara

Chesterton zyskał sławę jako krytyk literacki, poeta, autor opowiadań detektywistycznych, jednak najbardziej znany jest jako wielki apologeta chrześcijaństwa. Różni się on w sposobie jej uprawiania od apologetów wcześniejszych, a także późniejszych. Do tamtego czasu uważano religię za temat, o którym należy pisać wyłącznie w tonie podniosłym i poważnym. Humor wykorzystywali jedynie obrazoburcy i prześmiewcy. A Chesterton jako pierwszy przejął ich metodę i obrócił ją przeciw nim. Użył humoru, by bronić religii. Tym sposobem nie tylko uprawiał apologetykę, ale także wytykał błędy w rozumowaniu agnostyków i wolnomyślicieli, wykpiwając ich niemiłosiernie.

Chesterton przyszedł na świat 29 maja 1874 roku i został ochrzczony w anglikańskim kościele pod wezwaniem św. Jerzego[1]. Młodość upłynęła mu w epoce wiktoriańskiej, gdzie wiara chrześcijańska była zepchnięta do defensywy (głównie z powodu szalejących darwinistów, materialistów i wojujących ateistów) – coraz mniej ludzi praktykowało, a jeszcze mniej naprawdę wyznawało religię[2]. Warty zaznaczenia jest też fakt, że w rodzinnym domu Chestertona, w przeciwieństwie do większości protestantów, nie znano niechęci do katolicyzmu[3], co mogło mieć znaczenie w późniejszym przejściu Gilberta do Kościoła katolickiego. Jako nastolatek był bardzo refleksyjnym i myślącym człowiekiem. Zastanawiał się nad Bogiem, wątpił i szukał. Chrześcijaństwo zawsze było mu bliskie, głównie ze względu na swoje piękno – malownicze i pełne romantyzmu[4]. Chrześcijańska filozofia okazała się potem jedyną, która pasowała do przemyśleń Gilberta na temat wartości życia, do świadomości zła i wrażliwości na piękno i dobro[5]. Był w życiu Chestertona także okres zafascynowania buddyzmem i solipsyzmem, co potem zostanie wykorzystane w krytyce tych filozofii[6], a nawet zajmował się wywoływaniem duchów wraz ze swoimi znajomymi[7].

Chesterton, w przeciwieństwie do większości ludzi, nie przyjmował bezrefleksyjnie opinii pojawiających się w prasie czy panujących w jego otoczeniu. Myślał samodzielnie, często w tym myśleniu podążał pod prąd powszechnie uznanych opinii. Jeżeli doszedł do jakiegoś poglądu i go zaakceptował, pozostawał przy nim konsekwentnie[8].

Chesterton zyskał sławę jako krytyk literacki, poeta, autor opowiadań detektywistycznych, jednak najbardziej znany jest jako wielki apologeta chrześcijaństwa. Różni się on w sposobie jej uprawiania od apologetów wcześniejszych, a także późniejszych. Do tamtego czasu uważano religię za temat, o którym należy pisać wyłącznie w tonie podniosłym i poważnym. Humor wykorzystywali jedynie obrazoburcy i prześmiewcy. A Chesterton jako pierwszy przejął ich metodę i obrócił ją przeciw nim. Użył humoru, by bronić religii. Tym sposobem nie tylko uprawiał apologetykę, ale także wytykał błędy w rozumowaniu agnostyków i wolnomyślicieli, wykpiwając ich niemiłosiernie[9].

W 1896 roku zakochał się od pierwszego wejrzenia we Frences Blogg. Na Chestertonie zrobiła wrażenie jej odmienność od swojego środowiska – jej rodzina nie chodziła do kościoła, natomiast ona była głęboko wierzącą anglikanką, co potem przyczyniło się bardzo do tego, że Gilbert zbliżył się do instytucjonalnej religii i do jej praktykowania[10].

Niewątpliwie wpływ na konwersję Chestertona na katolicyzm miała jego przyjaźń z Hilairym Bellokiem, który od dziecka był wojującym katolikiem. Pierwszy raz spotkali się w 1900 roku i Belloc był już znanym pisarzem. Chesterton dopiero rozpoczynał swoją pisarską karierę i był zafascynowany swoim nowym przyjacielem, o czym świadczą jego listy[11]. Po Frances i Belloku, kolejną osobą, która miała na niego wielki wpływ, był Conrad Noel. Był postacią kontrowersyjną i nietypową – anglikaninem dość bliskim katolicyzmowi, komunistą z zamiłowania. Gilbert dzięki niemu dostrzegł katolicką wolność intelektualną, czyli fakt, że katolicy są zgodni co do swojej wiary, ale w pozostałych kwestiach różnią się bardziej niż wyznawcy innych religii[12]. Te trzy znajomości świetnie podsumowuje Jaga Rydzewska, pisząc, że Gilbert „dzięki Frances pozbył się uprzedzenia względem Kościoła jako instytucji i zainteresował chrześcijaństwem jako religią, a nie tylko cywilizacją. Belloc ukazał mu pozytywną stronę wiary i wyleczył z protestanckiego przekonania, że katolicyzm odegrał w dziejach Anglii i świata szkodliwą rolę. Noel zaś stanowił żywe zaprzeczenie tezy, że chrześcijaństwo ogranicza horyzonty i nie pozwala na wolność poglądów”[13].

Od początku pisarskiej działalności u Chestertona występował charakterystyczny tylko dla niego styl: lekki, dowcipny, potoczysty. Rydzewska pisze, że jest „bodaj jedynym autorem, który kiedykolwiek zdołał wyrazić bardzo buntownicze poglądy bardzo łagodnym, ujmującym językiem”. Choć był autorem niepokornym, zawsze wykazywał ogromną kulturę osobistą. Nie było w jego tekstach napastliwych określeń, wulgaryzmów, obelżywych zwrotów[14].

Przez wiele lat Chesterton toczył dyskusje z Bernardem Shawem. Obaj prawie nigdy nie byli tego samego zdania i spierali się o wiele rzeczy, jednak, co ciekawe, nigdy się nie kłócili. Byli, jak pisze Joseph Pearce, „intelektualnymi nieprzyjaciółmi w wojnie na słowa”, a ich relacje zbudowane były na zasadzie „miłowania nieprzyjaciół”. Znane są przypadki, kiedy obaj płatali sobie figle w przerwach między zadawaniem ciosów, próbując złośliwie pokazać, że to ten drugi całą uwagę publiczności skupia na sobie[15].

W pewnym momencie swojego życia Chesterton, będąc ciągle anglikaninem, zdał sobie sprawę, że czyni wiele, by wpływać na konwersje na katolicyzm swoich czytelników (np. Ronalda Knoxa czy Maurice’a Baringa), a sam katolikiem nie jest. Był niekatolickim obrońcą katolicyzmu. W 1920 roku wyznał ten problem w listach do Baringa. Od tamtego czasu minęły dwa lata, zanim Chesterton przeszedł na katolicyzm. Prawdopodobnie tak długi okres miał związek z oporami ze strony jego żony[16]. Były jeszcze być może dwa powody zwłoki z konwersją: obawa przed zaszufladkowaniem do grona inteligentów, z których składała się wtedy grupa angielskich konwertytów, oraz starania niektórych angielskich katolików, by nawrócić Gilberta. Chesterton nie lubił wszelkiej formy indoktrynacji, więc stąd też mógł wynikać jego opór[17].

Konwersja Anglika miała miejsce 30 czerwca 1922 roku. Przez dwadzieścia lat Chesterton bronił ortodoksji katolickiej, więc znał tę doktrynę lepiej niż niejeden urodzony katolik. Tu potrzebna była jedynie akceptacja, nie katecheza, jak to ma miejsce w przypadku innych nawracających się[18]. Konwersja Chestertona była dla Frances dość sporym ciosem. W dniu, kiedy jej mąż stawał się katolikiem, dużo płakała i z punktu widzenia praktyki wiary, która w życiu obojga odgrywała ogromną rolę, Frances i Gilbert znaleźli się od tego momentu w separacji[19]. Był od niej bardzo uzależniony – to ona podejmowała wszystkie praktyczne decyzje. Pearce pisze więc, że w tym świetle zmiana wyznania Gilberta – a więc jedyny ważny ruch, jaki wykonał mimo dezaprobaty żony – jawi się wręcz jako czyn o heroicznym zabarwieniu. Sam Chesterton napisał przed oficjalnym przejściem na katolicyzm, że czuł lęk przed czymś, co było tak samo proste i nieodwołalne jak samobójstwo[20]. Jednak cztery lata później i Frances została rzymską katoliczką.

Ciekawie przedstawia się praktykowanie wiary u Chestertona. Wspominał, że jego żona, wykonując rachunek sumienia, robiła to z największą pilnością, podczas gdy on miał wielkie skłonności do roztargnienia, a jego myśli przeskakiwały z tematu na temat, przez co umiał fascynować się naturą grzechu, jego historią i różnym rozumieniem w innych kulturach zamiast znajdywać swoje konkretne grzechy[21]. Także jego fizyczność wpływała negatywnie na spowiedź – z uwagi na wzrost i tuszę z trudem mieścił się w konfesjonale, był wtedy zgrzany i spocony, więc myślał o tym, by jak najszybciej mieć to już za sobą. Ale praktykował mimo wszystko gorliwie, budząc się nawet na poranne msze, pokonując tym samym swoje lenistwo i fizyczne trudności[22].

Gilbert Keith Chesterton zmarł we śnie 14 czerwca 1936 roku. Ciekawostką może być fakt, że jego odejście miało miejsce w niedzielę w czasie oktawy Bożego Ciała – czternaście lat wcześniej w tym dniu został przyjęty na łono Kościoła katolickiego. Przez swoje uwielbienie dla św. Tomasza z Akwinu Chesterton był do tego święta szczególnie przywiązany[23].

Tekst pochodzi z książki pt. Chesterton – apologeta, wydanej w wydawnictwie Libenter.pl: http://www.libenter.pl/ebook/chesterton-apologeta



[1] G.K. Chesterton, Autobiografia, Warszawa 2011, s. 11.

[2] J. Rydzewska, Obrońca wiary. Rzecz o Gilbercie Chestertonie, Ząbki 2004, s. 11.

[3] Tamże, s. 14.

[4] Tamże, ss. 17-19.

[5] Tamże, s. 64.

[6] Tamże, s. 21.

[7] Tamże, s. 24.

[8] Tamże, s. 40.

[9] Taż, Chesterton. Dzieło i myśl, Kęty 2003, ss. 9-10.

[10] Taż, Obrońca wiary…, ss. 32-34.

[11] J. Pearce, Pisarze nawróceni…, ss. 26-29.

[12] J. Rydzewska, Obrońca wiary…, s. 40.

[13] Tamże, ss. 44-45.

[14] Tamże, s. 46.

[15] J. Pearce, Pisarze nawróceni…, ss. 89-90.

[16] Tamże, ss. 134-136.

[17] J. Rydzewska, Obrońca wiary…, ss. 106-107.

[18] J. Pearce, Pisarze nawróceni…, s. 139.

[19] Tamże, s. 144.

[20] Tamże, s. 145.

[21] Tamże, ss. 148-149.

[22] J. Rydzewska, Obrońca wiary…, ss. 115-116.

[23] J. Pearce, Pisarze nawróceni…, s. 266.