Wolnościowy Flesz

Stany Zjednoczone

Americans for Tax Reform

Większe podatki dla małych przedsiębiorców, rodzin oraz oszczędzających

W tym miesiącu, prezydent Barack Obama upublicznił założenia budżetowe na rok 2013. Według powyższego dokumentu, podatki od wartości netto wzrosną aż o 1,56 biliona dolarów w następnej dekadzie. Oznacza to, że wpływy z tytułu podatków wyniosą 20,1% amerykańskiego PKB, znacznie więcej niż historyczna średnia równa 18,3%.

Lista nowych świadczeń oraz tych, których wysokość się zwiększy, jest bardzo długa. Wśród najistotniejszych, należy wyróżnić podwyżkę najwyższej (zarazem najczęściej występującej) stawki podatku dochodowego dla małych przedsiębiorców (z 35% do 39,6%) oraz wyższe opodatkowanie zysków kapitałowych (23.8% w porównaniu z obecnym poziomem 15%). Ponadto, większe obciążenia finansowe koncernów naftowych, gazowniczych, a także węglowych z pewnością odbiją się na budżetach gospodarstw domowych poprzez zwiększenie cen energii.

[Maciej Śliz]

Constitution Party

Partia Konstytucyjna opowiada się za powrotem do izolacjonizmu w polityce zagranicznej. Uzasadnienie tej postawy znajdujemy w artykule wybitnego amerykańskiego konserwatysty Pata Buchanana, który pojawił się na stronie internetowej partii. Tekst zatytułowany „Kto nas upoważnił do przerabiania świata?” otwiera deklaracja nowego ambasadora USA w Moskwie: „Zamierzamy wspierać to, co nazywamy ‘uniwersalnymi wartościami’ – nie amerykańskimi wartościami, nie zachodnimi wartościami, ale właśnie uniwersalnymi.” Buchanan w kilku przykładach kwestionuje tę popularną w Stanach Zjednoczonych ideę. Zaczyna od tego, że sami Amerykanie różnie definiują dobro i zło, czyny moralne i niemoralne. Które wartości mamy narzucać innym – pyta – skoro sami diametralnie różnimy się w ocenie aborcji, a kwestia związków między osobami tej samej płci zupełnie inaczej jest regulowana w poszczególnych stanach? Jakie jest uniwersalne stanowisko w kwestii kary śmierci, skoro nasi politycy ciągle się o to spierają? Do tych pytań autor dołącza zastrzeżenia praktyczne. Jak na przykład przekonać kraje islamskie do akceptacji homoseksualizmu, kiedy ich mieszkańcy uważają to za odrazę moralną i nawet stosują w takich przypadkach karę śmierci? Albo jak pouczać inne państwa o wolności słowa, kiedy Francuzi zabraniają przeczyć ludobójstwu Ormian, a Turcy penalizują sytuację odwrotną? Czy powinniśmy dążyć do obalenia monarchii w Maroku, Jordanie, Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej, mimo iż założyciele naszego państwa nie popierali współczesnego modelu demokracji i nawet nie wspomnieli o tym ustroju w naszej konstytucji? Czy warto wprowadzać demokrację tam, gdzie większość populacji jest nastawiona antyamerykańsko? Nie odpowiadając na powyższe pytania, Buchanan proponuje inną wizję polityki zagranicznej: „Jeżeli Ameryka chce przewodzić światu, niech robi to przez dawanie przykładu, jak to robiła dawniej.”

[Szymon Leszczyński]

American Society for the Defense of Tradition, Family and Property

Gary Isbell informuje o próbie zablokowania debaty nad globalnym ociepleniem. Problem coraz częściej trafia do szkół jako przedmiot dyskusji, a rady szkolne często wymagają przedstawiania argumentów, które przedstawiają obie strony sporu. Prawodawcy w niektórych stanach próbują nawet usankcjonować zasadę równego traktowania w szkołach poglądów wysuwanych przez sceptyków. Narodowe Centrum Edukacji Naukowej sprzeciwia się takim restrykcjom, argumentując, iż „w zasadzie świat nauki jest jednomyślny w kwestii globalnego ocieplenia”. W rzeczywistości coraz większa liczba wybitnych naukowców podważa teorie o zagrożeniu klimatycznym, a wielu stwierdza nawet, że nie ma żadnego dowodu naukowego na poparcie wspomnianych obaw – pisze Isbell. Dalej powołuje się on na sondaż z listopada, który pokazuje, że aż 82% uczniów i 26% nauczycieli sceptycznie odnosi się do zagrożenia globalnym ociepleniem. Upór rzeczników walki z emisją dwutlenku węgla wydaje się świadczyć, że kierują się oni radą Robespierre’a: Sekret wolności leży w edukacji człowieka, podczas gdy sekret tyranii jest w utrzymywaniu go nieświadomym. – kończy działacz TFP.

[Szymon Leszczyński]

Cato Institute

Marian Tupy (analityk instytut) i Richard Sulik (słowacki polityk) wspólnie poruszają problem solidaryzmu w Europie. W związku z kryzysową sytuacją finansową niektórych państw członkowskich, Unia Europejska próbuje zmusić pozostałych, „wbrew unijnym traktatom”, do „subsydiowania nieodpowiedzialnego zachowania w imię solidarności. W celu uniknięcia kompletnego rozpadu, Bruksela musi uznać, iż te same regulacje nie pasują do sytuacji we wszystkich państwach członkowskich.” – takie tezy stawiają autorzy tekstu. Argumentację zaczyna charakterystyka różnic między obszarami unijnymi, którą warto przytoczyć w całości:

„Podczas gdy narody europejskie dzielą wiele wspólnych interesów, w tym wspólny rynek, różnią się także w kluczowych sprawach. Europa Środkowa, państwa bałtyckie oraz późniejsi członkowie UE są znacznie biedniejsi od państw Europy Zachodniej. Bogatsze, starsze państwa UE skłaniają się do troski o redystrybucję bogactwa i ochronę istniejących przywilejów socjalnych. Nowsi członkowie większą wagę przykładają do wzrostu gospodarczego i wytwarzania bogactwa. Dlatego obciążenie regulacjami z Brukseli jest przedmiotem szczególnych obaw nowszych członków UE. Siła francusko-niemieckiego głosu w Parlamencie Europejskim sprawia, że wiele regulacji odnośnie środowiska, zdrowia, bezpieczeństwa i rynku pracy jest dostosowana do interesów i standardów zachodnioeuropejskich. Te regulacje często nie pasują do poziomu rozwoju ekonomicznego Europy Wschodniej, co kosztuje ją utratę miejsc pracy i spadek poziomu życia.”

Ten nadmierny przypływ regulacji z Brukseli umożliwia przekazywanie przez rządy narodowe swoich kompetencji strukturom unijnym. Wielkim krokiem w tym kierunku była ratyfikacja Traktatu Lizbońskiego, a problem ten może w przyszłości jeszcze się powiększyć, ponieważ Berlin i Paryż już proponują ujednolicenie innych dziedzin od podatków do polityki wydatkowej – uważają Tupy i Sulik. Bardzo krytycznie wyrażają się oni również o systemie funduszy unijnych, który dodatkowo służy jako narzędzie podporządkowania słabiej rozwiniętych państw Unii. Ratowanie Greków od bankructwa jest – zdaniem autorów tekstu – przykładem realizacji interesów zachodnioeuropejskich kosztem państw Europy Wschodniej. Przykładowo, Francja widzi swój interes w pomocy Grekom ze względu na powiązania swoich banków z tamtejszym sektorem finansowym, ale Słowacja nie czuje się zobligowana do poświęcenia stosunkowo wysokiej wiarygodności kredytowej i niskich stóp procentowych w celu sfinansowania wieloletniego życia Greków ponad stan. W grę wchodzą gigantyczne sumy, a solidarystyczne motywacje wydają się co najmniej wątpliwe. Poza tym, taka „solidarność” z Grecją pozostaje w sprzeczności z rządami prawa, ponieważ artykuł 125 Traktatu Lizbońskiego mówi, że każdy członek UE odpowiada sam za swoje długi, a artykuł 123 zabrania Europejskiemu Bankowi Centralnemu udzielania pożyczek państwom członkowskim. Według ekspertów, oba te zastrzeżenia są łamane. „Wycofanie Grecji ze strefy euro byłoby jedynie przyznaniem tego, co wielu zwykłych Europejczyków dobrze rozumie: projekt europejski poszedł za daleko i zbyt szybko, a integrację można efektywniej wypracować innymi sposobami. W tej sytuacji może być koniecznym odebranie Brukseli niektórych uprawnień.” – czytamy w podsumowaniu.

[Szymon Leszczyński]

Republican Party

Trwają prawybory wśród Republikanów. Preferowanego kandydata GOP do prezydentury wybierano tym razem w stanach Floryda, Nevada, Colorado, Minnesota, Missouri i Maine. Trzykrotnie zwyciężali Mitt Romney i Rick Santorum, a Ron Paul i Newt Gingrich dwukrotnie stawali na drugim stopniu podium. Zarówno w liczbie zdobytych dotychczas głosów i pozyskanych delegatów zdecydowanie prowadzi Romney, ale Santorum zaimponował trzema zwycięstwami z rzędu. Ogólnokrajowe sondaże pokazują, że spośród czterech liczących się kandydatów do nominacji jedynie Romney mógłby liczyć na pokonanie urzędującego prezydenta. Tymczasem jeden z działaczy polonijnych w USA postanowił założyć komitet poparcia Rona Paula.

Decyzją sądu kalifornijski zakaz małżeństw osób tej samej płci został uznany za niezgodny z prawem. Decyzja ta wywołała oburzenie wielu Republikanów. Mitt Romney stwierdził, że sąd zignorował wolę mieszkańców stanu Kalifornia i wyraził nadzieję, iż sprawą zajmie się Sąd Najwyższy. „Uważam, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny i jako prezydent będę chronił tradycyjne pojęcie małżeństwa, nominując sędziów, którzy interpretują Konstytucję zgodnie z jej treścią, a nie według swoich poglądów i uprzedzeń.” – dodał. Nawet bez tego Santorum i Gingrich posługują się wyraźnie konserwatywną retoryką, licząc na głosy prawicowego elektoratu. Pierwszy z nich zadeklarował jeszcze przed ogłoszeniem decyzji sądu: „Homoseksualiści nie zasługują na przywilej małżeństwa, ponieważ ich związki nie przynoszą korzyści społeczeństwu.” Inną sporną kwestią jest model gospodarczy państwa. Prezydent Barack Obama stara się zwiększyć podatki dla najbogatszych Amerykanów, uzasadniając to niedawno nauczaniem Jezusa Chrystusa. Rick Santorum jest innego zdania: „To kompletne niezrozumienie Biblii. (…) Przez ostatnich kilka tygodni doświadczyliśmy więcej jego ataków na religię niż ze strony któregokolwiek prezydenta we współczesnych czasach, może nawet w całej historii.” Newt Gingrich ocenił propozycje administracji jako „najbardziej destrukcyjny plan dla rynku pracy, jaki zaproponował jakikolwiek prezydent za mojego życia.” Republikanie krytykują także proponowany przez prezydenta nowy projekt budżetu federalnego.

[Szymon Leszczyński]

Australia

The Centre for Independent Studies

Australijska polityka rodzinna niekorzystna dla dzieci

Dr Jeremy Sammut, pracująca dla Centre for Independent Studies, przygotowała raport dotyczący polityki rodzinnej rządu Australii. W powyższej pracy, krytykuje ona przede wszystkim bierność urzędników, którzy decydują się na odebranie dziecka rodzinie patologicznej tylko w ostateczności.

Wcześniej, starają się oni stosować inne „wyrozumiałe“ metody, które są niezwykle kosztowne dla podatników oraz nie mają prawa bytu w środowisku alkoholików, narkomanów oraz ludzi znęcających się nad swoimi dziećmi.

Ponadto, w lutym przeforsowano ustawę, która wprowadza parytet płacowy wśród pracowników pomocy społecznej. Oznacza to, że rząd australijski wyda dodatkowe 2 miliardy dolarów na zrealizowanie tego planu.

Powyższy przykład nieefektywnej i bardzo drogiej walki z patologiami rodzinnymi utwierdził dr Sammut w przekonaniu, że lekiem na obecną sytuację byłoby wprowadzenie zdecentralizowanego systemu opieki nad dziećmi, zarządzanego przez lokalne społeczności (w szczególności rodziców).

[Maciej Śliz]

Nowa Zelandia

ACT New Zealand

Wyższe płace pogorszą sytuację młodych bezrobotnych

Według Johna Banksa, lidera ugrupowania ACT New Zealand, podwyższenie płac minimalnych dla osób wchodzących na rynek pracy, w sytuacji, gdy 23% młodych ludzi jest bezrobotnych, nie należy do rozsądnych decyzji.

- Wyższe koszty zatrudnienia młodych pracowników zniechęcą przedsiębiorców do odmłodzenia swojej kadry, co pozostawi tych ludzi bez szans na wyrwanie się z bardzo niekorzystnej sytuacji – powiedział Banks.

- Trzeba też zauważyć, że aż 34% młodych Maoryjczyków nie może znaleźć pracy w Nowej Zelandii. - Płacenie im 4.5$ za godzinę w formie zasiłku oznacza poddanie się rządu w walce o poprawę sytuacji.

- ACT wspiera pomysł pomocy młodym ludziom w znalezieniu zatrudnienia, zdobywania doświadczenia zawodowego oraz przyczynienia się do poprawy naszej sytuacji gospodarczej.

- Będzie to miało miejsce tylko wtedy, gdy zaczniemy zachęcać przedsiębiorców do takich działań, a nie zniechęcać.

[Maciej Śliz]