Wyklęci i resztki honoru

My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest tylko jedna rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor – mówił w sejmie w maju 1939 roku Józef Beck.

Całe przemówienie Becka jest piękne, ale jednocześnie złowieszcze i naiwne. Przeczytawszy całość, człowiek załamuje ręce, a końcówka, choć stylistycznie dopracowana, przeczytana dosłownie jest nie do przyjęcia. Myśląc logicznie, trudno przyjąć do wiadomości, że Polska zdecydowała się na wojnę tylko ze względu na honor.

 Zawsze zadawałem sobie pytanie: czyj honor? Czy jest coś takiego jak honor Polski? Bo chyba nie chodziło o honor Becka?

 Mój dziadek walczył w kampanii 1939 roku do ostatniego dnia. Uważam się za patriotę, ale jednocześnie wczuwam się i blisko mi do postawy przeciętnego człowieka, który w wojnę został wplątany wbrew swojej woli. We wspomnieniach z 1939 roku ta postawa często wygląda tak jak w wydanej niedawno książce Tadeusza Krasnodębskiego. Jeden z lokalnych działaczy PSL w Gorzycach już 9 października 1939 spotkał ukrywającego się autora (który był policjantem) i rozpoczynając rozmowę, zagadnął: ”tośta już wygrali wojnę”. (Nie wspomnę już o tych, którzy na złość Sanacji witali Niemców chlebem i wodą).

 Jednocześnie trapi mnie pytanie. Co by odpowiedział Beck, gdyby go można było zapytać po wojnie: Panie ministrze, czy uratowaliśmy honor? I jak, warto było?

 Może to zbyt patetyczne i oczywiste, ale od razu mi stają przed oczami obrazki z Auschwitz i wyobrażenia o tym, jak wyglądały inne obozy koncentracyjne, miejsca masowej zagłady, Powstanie Warszawskie, codzienny terror...

 Piszę to wszystko w kontekście obchodów Dnia Żołnierzy Wyklętych, bo wobec bezrefleksyjnego oddawania chwały powstańcom lat 1945-47 mam mieszane uczucia. Właściwie to nie lubię tego wychwalania przegranych, martyrologii i wiecznego umęczania się.

 Ale znowu bez przesady. Adam Wielomski napisał w swoim artykule: „Nie głoszę chwały «żołnierzy wyklętych». Mam dla nich wielkie współczucie, szkoda mi tych wspaniałych ludzi, którzy nie zorientowali się na czas, że Zachód nas sprzedał, oddał, wyparł się nas i czas pogodzić się z faktami dokonanymi. Zapalmy «wyklętym» świeczkę i zmówmy za nich modlitwę, ale nie róbmy z nich wzorca polityczno-patriotycznego, gdyż zginęli nadaremnie i w przegranej sprawie. Uczmy się na nich jak nie powtórzyć błędu!”

 Tylko... to nie był ich błąd! Ten błąd był popełniony kilka lat wcześniej. Oni walczyli z tego samego powodu, który wymienił w maju 1939 roku Józef Beck. (A może nawet już tylko z tego samego, który spowodował powstanie w Getcie Warszawskim?) Ale wtedy, w 1945 roku nie mieli już nic innego...

 Do tego nie dają mi spokoju słowa piosenki Tadeusza Sikory o żołnierzach NSZ: „Bo dzięki nim jeszcze się tlą resztki honoru mej Ojczyzny...”.