Prawicowa alternatywa?

Dość głośno ostatnio było o kongresie założycielskim Solidarnej Polski. Jak dowiadujemy się z mediów „masowego rażenia”, na polskiej scenie politycznej pojawiła się nowa formacja polityczna. Co ciekawsze, ma to być podobno formacja prawicowa. Nie trzeba daleko sięgać, by stwierdzić, że chyba nie ma lepszego podsumowania tej rzekomej „prawicowości” niż lista czołowych postaci związanych z Solidarną Polską i ich poglądy. Nazywanie tej partii prawicową jest obrazą inteligencji każdego obdarzonego zdolnością samodzielnego rozumowania Polaka.

Klasyfikacja SP do grona prawicy jest tylko i wyłącznie efektem pokutującego w naszym społeczeństwie od lat przekonania, że prawicą jest ten, kto nie lubi PRL-u (w sprawie stosunku do samego komunizmu ręki uciąć bym nie dał) i zajrzy od czasu do czasu do kościoła. Świadczy to nie tylko o retoryce powszechnej propagandy demoliberalnej, ale też o prymitywizmie naszej sceny politycznej. Inaczej nie da się nazwać sytuacji, gdy można wmówić największą nawet głupotę, a ona zostanie uznana za powszechnie obowiązującą prawdę.

 Przechodząc do rzeczy – nie jestem nawet w stanie znaleźć żadnego rozsądnego wyznacznika rzekomej prawicowości. Patriotyzm? A czy w historii polskiej nie pojawiło się wystarczająco wiele dowodów na to, że mogą istnieć lewicowe partie deklarujące patriotyzm? Pozwolę sobie nawet pominąć w tej ocenie oczywisty fakt, że patriotyzm jest postawą, nie ideologią polityczną, i jako taki nie jest w żadnym stopniu wyznacznikiem opcji politycznej. Czy patriotami nie byli konfederaci barscy i obrońcy Jasnej Góry, którzy żyli, zanim prawica i lewica w ogóle się narodziły? A może decydować miałaby katolickość partii? Nie wydaje mi się, żeby w ogóle można było takim mianem określać organizację, której działacze wykazują daleko idącą sympatię dla lewicy, socjalizmu i stworzonych przezeń rozwiązań, wielokrotnie potępianych przez papieży.

 Jak zwykle pomocna i wiarygodna w takich wypadkach Wikipedia podaje, że jednym z deklarowanych przez SP poglądów politycznych jest również narodowy konserwatyzm. To, że „narodowy”, to nie wątpię, ale autor mógł pomylić drugi człon tej nazwy ze wspomnianym już socjalizmem. Przynajmniej na ogół tak zwykło się nazywać syntezę nacjonalizmu i socjalizmu. Solidarnej Polsce niewątpliwie daleko jest do jakiegokolwiek konserwatyzmu, tak kontrrewolucyjnego, jak ewolucyjnych form tejże ideologii.

 Niezwykle „ciekawe” są poglądy gospodarcze Solidarnej Polski, których inaczej jak lewicowe określić się nie da, niezależnie od tego, jak bardzo byśmy się starali. To nie tylko sprzeciw wobec gospodarki wolnorynkowej, to sprzeciw nawet wobec idei korporacjonizmu, biorąc pod uwagę, że w jednym z wywiadów Zbigniew Ziobro wyraźnie stwierdza, że interesy bogatych i biednych są różne, a SP ma zamiar dbać o interesy biednych. Czy oparcie się na proletariacie nie było czasem od dziesiątek lat kojarzone z socjalistami i komunistami? Nie przypominam sobie, by prawica zwalczała „burżujów i kapitalistów”, budując „sojusz robotniczo-chłopski”. Generalnie założenie jest takie, że im większe podatki nałoży się na bogatych, tym lepiej będzie się żyło biednym. Założenie jest może i dobre, biorąc pod uwagę współczesną mentalność Polaków, których komfort psychiczny wzrasta w miarę niepowodzeń osób ich otaczających, ale z pewnością nie będzie to miało zastosowania w wymiarze ekonomicznym. Skoro to ci „przebrzydli kapitaliści” są właścicielami przedsiębiorstw, to wydawałoby się logicznym wnioskiem, że te przedsiębiorstwa stanowią ich źródło dochodu. Równie logiczne powinno być więc stwierdzenie, że im wyższe podatki zostaną nałożone na bogatych, tym bardziej odbije się to na biednych, bo ceny za produkty produkowane we wspomnianych przedsiębiorstwach wzrosną.

 Oczywiście, jestem przekonany, że nie jest to problem dla „prawicowców” z Solidarnej Polski, bo jak powszechnie wiadomo, kapitaliści podnoszą ceny tylko i wyłącznie po to, by pognębić proletariuszy, zatem sądzę, że nie powinien wzbudzić większego zdziwienia moment, gdy SP zaproponuje ceny regulowane przez państwo. A kiedy z prowadzenia działalności gospodarczej zrezygnują ludzie, będzie wolna droga do tego, by wprowadzić państwową własność środków produkcji, bo zwyczajnie nikomu nie będzie się opłacało prowadzić prywatnej działalności.

 Zapowiedzią takiego stanu rzeczy jest najwyraźniej rzucone przez Jacka Kurskiego hasło „repolonizacji banków i hipermarketów”. Państwo polskie miałoby wykupić banki i hipermarkety od zagranicznych właścicieli. Nie do końca rozumiem, w jaki sposób miałoby to poprawić obecną sytuację państwa i jego obywateli, pozostaje podejrzewać, że to początek jakiegoś większego planu „repolonizacji”, którą będziemy kontynuować, aż wrócimy do okresu sprzed roku 1989.

 Co prawda są to tylko moje domysły, okraszone pewnymi przerysowaniami, jednak wyprowadzone zostały z wypowiedzi członków Solidarnej Polski. Znane nam już fakty pozwalają sądzić, że pojęcia takie jak własność prywatna i swoboda przedsiębiorczości są tej partii obce, a przez równość szans rozumieją państwowy rozbój opierający się na filozofii godnej Janosika. „Skoro ktoś ma więcej ode mnie, to zabranie mu nie jest kradzieżą. Zresztą pewnie i tak ukradł”.

 Zbigniew Ziobro obiecał, że SP będzie dążyła do urzeczywistniania zasad sprawiedliwości społecznej. Wydaje mi się, że to zdanie mogłoby zastąpić cały ten artykuł i w pełni podsumować „prawicowość” omawianej partii. Tylko socjalizm potrafi nazwać sprawiedliwością okradanie uczciwych ludzi pod hasłem równości.

 Chociaż nie jestem wyznawcą teorii, że liberalizm gospodarczy jest jedynym słusznym wyznacznikiem prawicowości, a klasyfikację opcji politycznych powinno się przeprowadzać na podstawie kryteriów gospodarczych, to jednak nie da się ukryć, że opowiadanie się za tak silnym interwencjonizmem i upaństwowieniem gospodarki z prawicą nie ma zbyt wiele wspólnego.

 Jeśli Solidarna Polska określa się mianem prawicy, to z wielką chęcią przeczytałbym oświadczenie tejże partii, w którym to oświadczeniu udowodniono by, że faktycznie prawicą jest. W chwili obecnej jest to pusty slogan, za którym nie tylko nic nie idzie, ale jest wręcz działaniem wymierzonym przeciwko polskiej prawicy, mającym na celu zdyskredytowanie jej w oczach opinii publicznej oraz zmienienie opinii na temat podziału lewica-prawica w taki sposób, by nie było w nim miejsca dla niczego, co faktycznie jest prawicowe.

 W oparciu o:

[1] http://pl.wikipedia.org/wiki/Solidarna_Polska

[2] http://www.tygodniksolidarnosc.com/2012/13/4_wpi.htm

[3] http://www.klubsp.pl/artykul/solidarna-polska-nowa-nadzieja