Wstęp

Za nami pamiętny 10.kwietnia, druga rocznica katastrofy smoleńskiej i, co zauważyli niektórzy, kolejna rocznica hołdu pruskiego złożonego Zygmuntowi Staremu przez Albrechta Hohenzollerna w roku 1525. Oba wydarzenia brzemienne w skutki, oba wyznaczały kurs polityki na najbliższy czas (w pierwszym przypadku Prawa i Sprawiedliwości, w drugim szlacheckiej Rzeczypospolitej). Co do tragedii smoleńskiej – nie rozumiem, dlaczego z jednej strony środowiska utożsamiające się z ugrupowaniem Kaczyńskiego przedstawiają katastrofę jako ogólnonarodową (zresztą słusznie), a nie wyłącznie PIS-owską, a z drugiej strony nie akceptują oficjalnych obchodów organizowanych przez władzę, bojkotują je, tworząc swoje własne, PIS-owe. Do katastrofy lotniczej sprzed dwóch lat powraca w swoich rozważaniach Piotr Mazurek.

Zostając w kręgu wielkiej polityki... Polskie media zastanawiająco wielką uwagę skupiają na wyborach prezydenckich w USA, traktując po macoszemu te we Francji. Trend ten jest jeszcze bardziej widoczny na wielu portalach informacyjnych czy forach internetowych kojarzonych z konserwatywną i/lub liberalną linią światopoglądową. Postronny obserwator mógłby uznać, że Polska jest strategicznym partnerem USA. Nadal wydaje nam się, że wybór głowy państwa w mocarstwie, które ma nas gdzieś i z którym praktycznie nic nas już nie łączy, jest dla nas istotniejszy niż polityka Paryża...?

Wracając do naszego podwórka... Udało mi się w końcu obejrzeć kopię roboczą filmu "Historia Roja". Teraz już wiem, czemu reżyserowi obcięto budżet i dlaczego obraz nigdy nie trafi na ekrany polskich kin. Tego filmu większość młodych widzów nie zrozumie, a tym, którzy zrozumieją, podniesie się ciśnienie i mogą zapragnąć pójść pod sejm. Jest jednak coś więcej. Powstały przecież w ostatnich latach obrazy takie jak "Generał Nil", osadzone w tym samym co "Historia Roja" czasie historycznym, opowiadające te same dylematy AK-owskich przywódców, dla których wojna nie skończyła się w roku 1945. Szkopuł w tym, że "Generał Nil" to historia jednego człowieka. "Historia Roja", wbrew tytułowi, to historia całego polskiego społeczeństwa. Swoją drogą, ciekawe. Ponownie wytworzył się w obrębie kultury polskiej drugi obieg – film wyświetlany jest w wybranych domach kultury i piwnicznych siedzibach akadmickich korporacji w całej Polsce. Polecam stronę filmu, ukazującą między innymi batalię reżysera z polską administracją.

W kwietniowym Gońcu piszemy jak zwykle o sprawach wielkich i lokalnych. Zapraszamy na spotkanie z Beethovenem, Kronenbergiem, Banachem, na Litwę i do dokumentacji medycznej Polaków.

Zachęcamy do polemizowania z autorami tekstów!