Zdrowie a różnice światopoglądowe między "starą" i "nową" Polską

Ostatnie wybory parlamentarne potwierdziły podział mapy wyborczej Polski na dwie części: północno zachodnią „nową”, oraz południowo wschodnią „starą” Polskę. Określenie „nowa” i „stara” zdają się jak najbardziej na miejscu z racji tego że linia podziału przebiega na granicy dawnych zaborów Rosyjskiego i Austriackiego, oraz zaboru Pruskiego i ziem uzyskanych po II wojnie światowej. Coraz bardziej przekonujemy się o istnieniu różnic między mieszkańcami obu części Polski, co zdaje się tłumaczyć różnicami na tle demograficznym wynikłymi z różnic pozostałych po - odmiennych przecież - społecznościach poszczególnych zaborów, latach zawieruchy wojennej, a co najważniejsze wielkich migracjach „zabużan” w okresie Polski ludowej, nie mówiąc już o skutkach operacji przesiedleńczych na szczególnych grupach ludności typu Akcja „Wisła”. Mając tę świadomość zasadne wydaje się przyjrzenie się czy populacje zamieszkujące dwa odmienne ideologicznie i społecznie obszary Polskie różnią się także pod względem zdrowotnym. Czy wybory ideowe Polaków obserwowane przy urnach wyborczych przekładają się także na stan ich zdrowia?

Stan zdrowia Polaków można rozpatrywać z dwóch różnych, ale powiązanych ze sobą perspektyw: subiektywnej oceny własnego zdrowia, oraz tego w jakim stopniu obiektywny stan zdrowia jest wyznacznikiem stylu życia mieszkańców danego regionu przekładającego się na takie, a nie inne wybory polityczny. Wydaje się że podejście subiektywne, zakładające większy wpływ oceny stanu zdrowia zainteresowanego na jego decyzje polityczne, a rządzące się logiką mówiącą: „czuje się zdrowszy/czuję że opieka medyczna jest dobra, a więc powinienem zagłosować na tego który za ten stan odpowiada” jest podstawową korelatą zdrowia i wyboru politycznego. Taki sposób myślenia wyborców skłania wyborców o dobrej samoocenia stany zdrowia ku tym partiom które rządziły lub rządzą obecnie, a także tym które deklarują dobry stan opieki medycznej jednocześnie obiecując jego jednoczesne polepszenie, a więc oferującym przekaz pozytywny. Z drugiej strony, jeśli odczucie stanu zdrowia wyborcy jest złe lub jest on niezadowolony ze służby zdrowia, będzie bardziej skłonny do głosowania na partie opozycyjne - niezależnie czy na stopniu lokalnym czy centralnym – oraz takie które potwierdzają jego pogląd jednocześnie obiecując poprawę, czyli prezentują przekaz negatywny.

Obiektywny stan zdrowia jest połączony z wyborami politycznymi w sposób bardziej skomplikowany. Przede wszystkim trzeba zauważyć pewną podstawową zależność między stanem zdrowia, a stylem życia który sprzyja bądź nie jego zachowaniu w dobrym stanie. Dalej należy stwierdzić że styl życia jest częścią szerszego światopoglądu, a ten z kolei jest głównym determinantem wyboru politycznego. Tak więc to jakim cieszymy się zdrowiem jest pochodną tego jak postrzegamy świat,  co przekłada się także na to na kogo głosujemy.

 Powyższe hipotezy spróbujemy zweryfikować za pomocą danych statystycznych z ostatnich lat.

Przede wszystkim powinniśmy się zająć subiektywnym odczuciem jakości stanu zdrowia mieszkańców poszczególnych regionów Polski, tak aby dowiedzieć się czy istnieje w ogóle jakiekolwiek przestrzenne rozróżnienie pod tym względem. Badania prowadzone przez GUS w 2009 r. istotnie wykazały że mieszkańcy poszczególnych regionów wykazują się odmiennym zdaniem na temat swojego zdrowia. Przeciętnie 34 % Polaków uznało swój stan zdrowia za gorszy niż dobry (w tym około 11% za zły lub bardzo zły), natomiast w podziale na województwa zarysowały się różnice w wysokości +/- 5 punktów procentowych od wartości średniej. Pokazały one ponadto pewną tendencję która w sposób wyraźny wspiera założoną na wstępie tezę. Województwem o najniższym odsetku stwierdzeń o złym stanie zdrowia było Pomorskie (30%), a zaraz za nim województwa: Warmińsko-mazurskie, Zachodniopomorskie oraz Wielkopolskie (wszystkie 32%). Na drugim biegunie uplasowało się województwo Lubelskie (39% złych opinii) a za nim Świętokrzyskie, Łódzkie i Podlaskie (odpowiednio: 38, 37, 36%). Tak więc widać, że województwa cieszące się  lepszym odczuciem stanu zdrowia są zarazem tymi w których wygrało PO, a które można powiedzieć należą do jednej strony podziału (obszar „nowopolski”). Natomiast w województwach, których mieszkańcy w mniejszym stopniu cieszą się dobrym zdrowiem wygrało PiS i są to województwa tzw. tradycyjnej Polski. Po części tłumaczy, a zarazem potwierdza tą obserwację fakt iż długość życia w regionach o niższym zadowoleniu z własnego stanu zdrowia, jest wyższa, a co za tym idzie starszych jest tam więcej, a oni są w sposób naturalny - z powodu chorób podeszłego wieku - bardziej skłonni do negatywnego oceniania swojego stanu zdrowia co w jakimś stopniu może wpływać na ich negatywne postrzeganie rzeczywistości i na większą popularność partii sprzeciwu, jak np Prawo i Sprawiedliwość.

Podstawowym obiektywnym czynnikiem który może nam coś powiedzieć na temat stanu służby zdrowia zdaje się być ilość miejsc jakie oferują szpitale w danym regionie, czyli ile łóżek przypada na  mieszkańca. Według biuletynu statystycznego Ministerstwa Zdrowia, najwięcej łóżek w szpitalach ogólnych na 10 tys. mieszkańców przypada na województwo Śląskie (57,4), lecz jest to tylko wyjątek jeśli chodzi o podział na „nową” i „starą” Polskę, gdyż generalnie większą ilością łóżek dysponują województwa należące do „starej” Polski (Łódzkie – 53,6; Lubelskie – 53,2; Podlaskie – 52,4). Warto jednak przyjrzeć się tym danym bliżej. Z tego samego dokumentu dowiadujemy się, że na każde łóżko w regionach północno-zachodnich przypada większa ilość leczonych pacjentów, średnio o 5-6% pkt procentowych wskaźnika liczonego jako ilość pacjentów podzielona przez ilość łóżek. A więc szpitale w „nowej” Polsce udzielają pomocy większej ilości wymagającym tego typu opieki. Czas pobytu pacjenta w szpitalu w tych regionach jest krótszy średnio o 0,5 dnia. A kiedy dodamy do tego jeszcze obserwację faktu większego obłożenia łóżek szpitalnych w „starej” Polsce, a co za tym idzie większą potrzebę hospitalizacji w tych regionach, będziemy mogli powiedzieć, że służba zdrowia na północnym zachodzie, z różnych przyczyn jest bardziej wydajna. Niestety, na czym konkretnie ta wydajność polega, nie mamy danych – czy służba zdrowia jest lepsza, czy też mniej dbała? Czy ludzie są zdrowsi co może być pochodną ich stylu życia sprzyjającego zachowaniu dobrego zdrowia i mniejszej potrzebie przebywania w szpitalu, tudzież młodszego statystycznie wieku w populacji, czy też zamożności przekładającej się na lepsze warunki życia? A może przeciwnie – te dane prezentują mniejszą dbałość o zdrowie pokazując, że ludzie są hospitalizowani dopiero w ostateczności?

Jeśli chodzi o porównanie ilości personelu medycznego na 1000 mieszkańców, to dane są dalekie od jednoznaczności.  W ilości uprawnionych do zawodu lekarza na 10 tys mieszkańców prym wiedzie mazowieckie (45,9 lekarza na 10 tys mieszkańców), a zaraz potem są łódzkie (40,9), podlaskie (40,0) i dolnośląskie (37,3), dalej pomorskie (36,8), lubelskie (36,0) i zachodniopomorskie (34,3). Nie widać więc tu żadnej silnie zarysowanej tendencji podziału. Wydaje się, że jedyna dostrzegalna różnica jest w ilości położnych, która za wyjątkiem woj. łódzkiego, jest na korzyść województw „staropolskich".

Pozostaje nam jeszcze porównanie jak konkretne współczynniki zachorowalności i umieralności kształtują się w poszczególnych regonach aby przekonać się czy faktycznie ludzie z „Polski liberalnej” są zdrowsi od tych z „Polski konserwatywnej”. Jako pierwszy warto porównać współczynniki zachorowalności na nowotwory złośliwe, w tym najczęściej występujący wśród kobiet i zbierający największe żniwo, rak piersi. Z jednej strony województwami o najwyższej zachorowalności na nowotwory są Wielkopolskie i Dolnośląskie (odpowiednio; mężczyźni/kobiety – 360/380 na 100 tys. i 405/420), a z drugiej województwami o najniższym tym współczynniku są Podlaskie, Warmińsko-Mazurskie, oraz Zachodniopomorskie (wszystkie w okolicach lub odrobinę poniżej 300 na 100 tys. zarówno dla mężczyzn jak i kobiet). Można jednak na podstawie zdecydowanie większej umieralności kobiet na nowotwory złośliwe w regionach północno zachodnich (najwyższy wskaźnik na 100 tys. wykazują tutaj województwa: Pomorskie, Zachodniopomorskie, Kujawsko-pomorskie - od 116,8 do 120, a za nimi plasują się Wielkopolskie i Dolnośląskie – od 110,6 do 116,8) wskazać istotnie pewną tendencję i wniosek o różnicach między obiema stronami podziału wynikającymi właśnie ze światopoglądu. Wygląda na to, że w regionach południowo wschodnich bardziej tradycyjne wzorce moralności sprzyjają prewencji przed chorobami przenoszonymi drogą płciową lub związanymi z aktywnością seksualną, jak np. rak szyjki macicy. Nachodzi na to jeszcze problem wykrywalności nowotworów w poszczególnych województwach oraz świadomości mieszkańców o potrzebach profilaktyki.


Rys.1 Urszula Wojciechowska, Joanna Didkowska, Witold Zatoński, Nowotwory złośliwe w Polsce w roku 2006, Warszawa 2008.

Również większa zapadalność na HIV i w związku z tym zachorowalność na AIDS - oraz związane z tym zgony – w regionach północno zachodnich może wskazywać na zauważoną już zależność światopoglądu i stanu zdrowia, wskazujące na większą otwartością seksualną (w związku z podstawowymi przyczynami zakażeń – stosunkami seksualnymi) mieszkańców tych regionów i jednoczesną konkluzją o ich liberalniejszym  światopoglądzie co przekłada się na podejście do polityki.


Rys. 2. Magdalena Rosińska, Marta Niedźwiedzka,Zakażenia HIV i zachorowania na AIDS w Polsce. http://www.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/hiv_aids/index.htm.

 

Podobną zależność można dostrzec patrząc na podział jaki zarysowuje się wna gruźlicę. Najmniej przypadków gruźlicy na 100 tys. odnotowano w regionach: północno-zachodnich (14), południowo zachodnich (19,8) oraz północnym (20) z którymi ze strony „starej polski” porównywać się może tylko region południowy (20). się, że taki efekt wynika ze starszej populacji we wschodniej Polsce. Aż 43 proc. z  zakażonych prątkami gruźlicy stanowią osoby po 60. roku życia i w tej grupie wiekowej obserwuje się najwięcej zachorowań.ływ na to może też mieć niższy poziom życia powodujący obniżenie odporności, a także bliskość Ukrainy, gdzie zachorowań na gruźlice jest znacznie więcej. Dla porównania, w Polsce stwierdzono do 20 zachorowań na 100 tys, na Ukrainie 70, zaś w Niemczech... 4! Korelacja z poziomem życia wydaje się oczywista.


Rys.3.Tomasz Jagielski*, Ewa Augustynowicz-Kopeć, Zofia Zwolska, Epidemiologia gruźlicy w perspektywie świata, Europy i Polski, ści lekarskie, 2010,LXIII,3; 230-246.

Jak więc widać stan zdrowia Polaków ma sporo wspólnego z historycznie ukształtowanymi różnicami pomiędzy regionami naszego kraju. Możemy zauważyć, że zdrowsi i bardziej optymistycznie nastawieni mieszkańcy zachodniej Polski głosują na partię, która przedstawia im pozytywny przekaz odpowiadający ich zapatrywaniom.  Większa swoboda w podejściu do moralności w rejonach bardziej liberalnych przekłada się na mniejszą higienę życia płciowego (więcej partnerów seksualnych, rozwodów, zdrad, korzystania z płatnego seksu) przekładając się na  statystyki zachorowań na AIDS i nowotwory złośliwe. W przeciwieństwie do zachodniej polski, jej wschodnia część boryka się z większymi problemami zdrowotnymi, które są w dużej mierze spowodowane też inną strukturą demograficzną, a co za tym idzie większymi trudnościami w sprawnej opiece medycznej. To przekłada się na wzrost nastrojów kontestujących rzeczywistość.

 

 Tekst powstał przy współpracy z Michałem Janikiem.