Eugenika w imię postępu

Film dokumentalny opowiadajcy dzieje eugeniki i praw jej rządzących oraz jej historię i wpływ na obecne postrzeganie przez genetykę czyli nową starą naukę oraz na to jak postrzega się uprzedmiotawianie człowieka w zapłodnieniu In vitro, eutanazji, aborcji.

Grzegorz Braun to dokumentalista znany głównie z poruszania spraw historycznych czy politycznych. Tym razem filmowiec zaprezentował nam obraz o nieco innej tematyce. Być może powodem tej różnicy jest fakt, że nie jest on pomysłodawcą projektu, ale został do niego zaproszony. 

Podobnie jak w poprzednich filmach Brauna, mamy liczne rozmowy, wyrazistą muzykę ciekawe animacje, wiele cennych informacji - dat, nazwisk, etc. Mocną stroną dokumentu są rozmowy z historykami, genetykami czy publicystami. Wśród rozmówców znalazły się, Edwin Black, Michael O’Brien, Tadeusz Nasierowski, Marian Szamatowicz, Jan Witkowski czy Ewa Bartnik. Dużo dobrego do filmu wniosły głosy Magdaleny Gawin i Joanny Najfeld.

Choć tytuł filmu może kojarzyć się jedynie z wąską dziedziną nauki, to w istocie ilustruje prawdziwe inspiracje dzisiejszych samozwańczych „zastępców” Pana Boga, którzy chcą zdecydować, kto powinien się urodzić, albo jak „hodować ludzi”. Początkowo film nie mówi nam o aborcji, eutanazji czy in vitro. Braun przenosi nas do Ameryki przełomu XIX i XX w., gdzie rodzi się eugenika, bardzo wspierana przez białe, amerykańskie elity bogaczy. Okazuje się, że naukowcy z tego amerykańskiego ośrodka, ulubieńcy elit, tacy jak Charles Davenport czy jego pomocnik, człowiek od Harry Laughlin, tworząc swoje naukowe plany, przejawiali rasistowskie poglądy. Nic więc dziwnego, że Laughlin był nagradzany przez nazistów i właśnie jego prace stanowiły podstawę do opracowania ustaw norymberskich. Jednak III Rzesza nie była pierwszą próbą wcielenia w życie teorii eugeników. Już w 1908 r. w Ohio powstał pierwszy projekt prawa o zastosowaniu zastrzyków śmiertelnych dla niepełnosprawnych. Rozważano również stworzenie komór gazowych. Niebawem, bo już w latach 20., pojawiły się kolejne przypadki wcielania w życie rojeń Davenporta i Laughlina. W 1927 r. zostało wydane orzeczenie o sterylizacji młodej kobiety, która przebywała wraz ze swą matką w domu opieki dla niedorozwiniętych psychicznie. Dobrą ilustracją ówczesnego klimatu mogą być słowa sędziego Olivera Wendella Holmesa, który powiedział, że dla dobra ludzkości należy przeciąć trzy linie dziedziczenia.

Autor zadbał o to, aby w filmie było podanych wiele faktów, liczb, i dat. To właśnie one sprawiają, że widz zostaje wbity w fotel. W USA wysterylizowano we wspomnianym mrocznym okresie dziejów aż 65 tys. ludzi, nie tylko osoby niedorozwinięte, ale również mniejszości narodowe, w tym także Żydów. Na polecenie Rządu Federalnego doszło nawet do sterylizacji Indian! Wszystko działo się za aprobatą ówczesnej elity. Wśród zwolenników eliminacji osób „niepożądanych” znaleźli się Alexander Graham Bell (czy Margaret Sanger – idolka współczesnych feministek, orędowniczka aborcji. W filmie zostaje przywołany nieznany publice fakt, że jej bliski współpracownik Madison Grant był autorytetem dla Adolfa Hitlera.

Nic więc dziwnego, że jako pierwsi postulaty zwolenników eugeniki wprowadzili w pełni Włodzimierz Lenin i Adolf Hitler. Naziści, zanim przystąpili do wymordowania mniejszości narodowych, jako pierwszy cel postawili sobie likwidację szpitali psychiatrycznych i brutalną eksterminację ich pacjentów. Jednak w Polsce poglądy eugeników nie znalazły sobie wielkiego poklasku, co zdaniem Magdaleny Gawin, było skutkiem dominującego w polskim społeczeństwie katolicyzmu. Ludzie pozostawali wierni nauce Kościoła i stąd niechęć do jakiegokolwiek kombinacji przy ludzkim życiu. Podobnie było w innych katolickich krajach (w filmie pojawia się ciekawy przypadek Szwajcarii, gdzie w kantonach katolickich eugenika była marginalizowana, a w protestanckich cieszyła się uznaniem).

Punktem kulminacyjnym obrazu jest ukazanie przemiany eugeników w genetyków. Po doświadczeniach II wojny światowej nie wypadało bowiem odwoływać się wprost np. do Laughlina czy Davenporta, gdyż ich przekonania były podstawą dla zbrodniczych systemów totalitarnych. Niemniej pozostały te same katedry, te same uniwersytety, a często ci sami ludzie - tyle, że teraz nazywający się już genetykami.

Wedle dzisiejszej nauki i lewicowo-liberalnych elit społecznych mamy prawo do decydowania, kto ma żyć, a kto nie. Możemy usunąć słabszą, bezbronną jednostkę (w „Eugenice” wspomniano również o pomysłach możliwości dokonania „aborcji” już po urodzeniu dziecka).

Polecam ten film każdemu, kogo interesuje trochę inne spojrzenie na kontrowersyjne tematy.