Wstęp

Drodzy Czytelnicy, jutro (piszę te słowa dn. 11.06.2012) mecz Polska-Rosja. Domyślam się, że niektórzy nie mogą już słyszeć o EURO, a innych bolą oczy od czerwono-białych barw, ale powiedzmy to sobie szczerze: jutrzejszy pojedynek na boisku to nowa edycja bitwy warszawskiej. Tak przynajmniej rysują to wydarzenie niektóre media oraz Solidarni 2010. 

Czuję się w obowiązku wyjaśnić: nie popieram PO, nie jestem (mam nadzieję) lemingiem, cenię Macierewicza i Kaczyńskiego, a w kwestii domniemanego zamachu w Smoleńsku odpowiadam "fifty-fifty". Mimo to uważam, że darcie szat nad ewentualną przegraną Polski w starciu z Rosją mija się z celem. Prawdą jest, że mamy z potężnym sąsiadem niełatwe relacje, napięte stosunki oraz szereg uzasadnionych zarzutów. Nie przenośmy jednak całego tego emocjonalnego bagażu na piłkarskie rozgrywki. Nie pogłębiajmy swoich kompleksów. Niektórzy przyznają wprost, że bardziej kibicują podczas meczów przeciwnikom Rosji niż Polsce. Przy całej swojej atencji dla polskości i nieufności wobec Rosji powiem: nie rozumiem tego. W temacie rozgrywek bardziej narodowych niż piłkarskich pozostaje również Michał Janik w tekście "Erupcja patriotyzmu krótkoterminowego".

Zainteresowanym gospodarką polecam jak co miesiąc Newsletter ekonomiczny, a także artykuł naszego stażysty, Dariusza Skrobarczyka, na temat stanu polskich finansów pod rządami Platformy Obywatelskiej.  

Zapraszam do odwiedzenia naszego profilu na facebooku.