Okruchy przeszłości i tajemnicza Warszawa. Andrzej Pilipiuk „Szewc z Lichtenrade“

Nowy zbiór opowiadań Andrzeja Pilipiuka jest na pewno znakomitą propozycją na wakacje. Autor ten wyrobił sobie markę twórcy literatury lekkiej, łatwej i przyjemnej, ale z ambicjami do przekazania wiedzy. Ambicjami popartymi jak najbardziej solidną wiedzą, pozwalającą tworzyć wiarygodne i zaskakujące zagadki.

Autor powraca do postaci znanych z poprzednich tomów opowiadań. Znów podróżujemy przez pustkowia dalekiej północy z doktorem Skórzewskim, śledzimy wraz ze zbieraczem staroci Robertem Stormem zagadki polskiej przeszłości, wraz z nastoletnim Piotrkiem poruszamy się po zaułkach Szmulowizny i Michałowa. Zaskakującą alternatywną historię Niemiec prezentuje opowiadanie “Wunderwaffe“ w którym zwycięstwo Rosji w I wojnie światowej uniemożliwiło rozwój niemieckiego nazizmu. Kim zatem byli by w takiej alternatywnej rzeczywistości Adolf Hitler, Hermann Goering i dr Mendele? Ha! Pojawia się także motyw neandertalczyków, ukrytej rasy, fascynujący najwyraźniej autora.

 Proza Pilipiuka nie jest literaturą bardzo wysokich lotów, ale bynajmniej nie jest typową papką. Jej wartość nie kryje się w walorach literackich - choć są to opowiadania jak najbardziej poprawne językowo i fabularnie - raczej jak w typowej literaturze s-f najważniejszy jest tu koncept, pomysł na zagadkę lub alternatywną rzeczywistość. Minusem tej prozy jest to, iż autor czasem za łatwo odsłania karty i rozwiązuje fabułę. Pilipiukowi brakuje jakby cierpliwości do zbudowania napięcia i jego bardziej zaskakującego rozwiązania.

 Cenię tego autora z powodu jego afirmatywnego podejścia do polskości. Polska i jej przeszłość jest jednym z najczęściej przewijających się motywów (prócz carskiej Rosji). Bohaterowie gromadzą odłamki dawnej Rzeczpospolitej i jej minionej świetności. Można powiedzieć, że Pilipiuk jest współczesnym pisarzem piszącym „ku pokrzepieniu serc“. Pokazując kim byli nasi przodkowie jednocześnie podsuwa czytelnikom wzorce do naśladowania, uświadamia czym i kim moglibyśmy się stać, gdyby nie dziejowe zawieruchy, tudzież gdybyśmy się zdobyli na wysiłek.

Mam osobisty sentyment dla tego autora z powodu umieszczenia akcji części opowiadań w dobrze znanym mi rejonie Pragi Północ. Ja także kupowałem mięso (kabanosy) w końskiej jatce na rogu Folwarcznej i Kawęczyńskiej i odwiedzałem Bazar Różyckiego. Dla niewtajemniczonych wyjaśniam, że realia Pragi z epoki Późnego Ślepowrona odtworzone są w opowiadaniach Pilipiuka bardzo precyzyjnie.

Książkę tę gorąco polecam, a na koniec przytoczę cytat ze Słonimskiego zamieszczany każdorazowo w zbiorach humoresek Wiecha: „Wolę książkę, która ma niepoważne zamierzenia i poważne osiągnięcia, od dzieł, które mają poważne zamierzenia i niepoważne osiągnięcia“. Cytat ten pasuje jak najbardziej do opowiadań Pilipiuka.