Kiedy Polska się odradzała…

Dnia 11 listopada już poraz 26 w naszym kraju świętować będziemy rocznicę odzyskania niepodległości z 1918r. Święto zostało ustanowione dopiero w kwietniu 1937r., a następnie w lutym 1989r. Na czas niemieckiej i komunistycznej niewoli jakakolwiek celebracja jej obchodów była zakazana. Fakt utraty niepodległości przez państwo polskie w dniu 25 listopada 1795r. (abdykacja Stanisława Augusta Poniatowskiego) nie budzi żadnych zastrzeżeń. Wątpliwości nasuwają się jednak przy ustaleniu okresu rzekomej ciągłości niewoli oraz jej ostatecznego zakończenia.

Punktem wyjścia jest niewątpliwie rozdział między pojęciami suwerenności, a niepodległości. Te opierwsze zawiera się w zbiorze drugiego. Pytanie zatem czym jest owe znaczniejsze pojęcie? By mówić o niepodległości wystarczy, iż dany kraj posiada własną armię, rząd, określone terytorium i uznawany jest przez ogół społeczności międzynarodowej. Te kryteria niewąpliwie spełniały polskie XIXwieczne byty państwowe jakimi były Księstwo Warszawskie z okresu 1807-15 (wzmocnione dodatkowo działającą w latach 1812-13 Konfederacja Generalną Królestwa Polskiego) oraz Królestwo Polskie z okresu 1815-31. Czy były one suwerenne? Na pewno nie w mniejszym stopniu niż Rzeczpospolita po Sejmie Niemym z 1717r.

Niemniej skupmy się na głównym wątku dotyczącym samego niezawisłego odrodzenia się polskiego bytu państwowego. Z początkiem XX w., przedzień rozpoczęcia się zbawiennej dla nas pierwszej wojny światowej, z ziem uznawanych za polskie (z granic przedrozbiorowych) z niemal pełni swobód obywatelskich mogli korzystać tylko i wyłącznie mieszkańcy Małopolski, Rusi Czerwonej i zachodniego Podola. Obszar ten nie stanowił więcej niż 25% polskiego terytorium z 1772r. Mowa tutaj oczywiście o sławetnej Autonomii Galicyjskiej z 1867r., dzięki której Polacy w ramach Cesarstwa Austrio- Węgier posiadali własny Sejm Krajowy we Lwowie, który uznany został przez zaborcę za najbardziej polskie z polskich miast (co ciekawę, opinię ową podzielał także Adolf Hitler włączając w 1941r. galicyjską stolicę do Generalnej Gubernii).

Nie było tym samym mowy o jakiejkolwiek strukturze państwowej, mogącej uchodzić choćby za quazi-niezależne. W każdym razie sytuacja na froncie wschodnim (a pośrednio także na innych) zmusiła zaborców do podjęcia tzw. sprawy polskiej. Kończące się zasoby rekruta w szeregach państw Centralnych wymusiły wydanie przez cesarzy Austrii i Niemiec Aktu 5 Listopada 1916r. (historyczna nazwa od dnia jego opublikowania). Co prawda zapowiadał on tylko i wyłącznie przywrócenie do życia Królestwa Polskiego, nie określał jednak jego granic, nie powoływał żadnych jego władz. Jednakże wszystkie czynniki państwowe powstały zniewykle szybko. Już w pierwszej połowie następnego roku Rada Stanu (powołana do życia już 6 grudnia 1916r.) posiadała szereg kompetencji prawodawczych, utworzono także polską armię. Następnie 12 września 1917r. ustanowiono oficjany organ, będący oficjanie głową państwa polskiego, Radę Regencyjną. Z prawnego punktu widzenia w dniu tym de iure mamy do czynienia z rzeczywistym odrodzeniem się Królestwa. Tym bardziej, że jeszcze w początku tego roku car Mikołaj II ze swej strony zapowiedział uworzenie unii polsko-rosyjskiej.

Rada Regencyjna miała sprawować rzeczywistą władzę do czasów wybrania króla. Niestety, fakt ten nigdy nie zaistniał na skutek wielu waśni w tej kwestii między stronami austriacką i niemiecką., które de facto sprawowały władzę zwierzchnią nad naszym krajem. Nie posiadanie jednakże suwerenności nie przeszkadzało uznawać Polskę jako podmiot prawa międzynarodowego przez kilkanaście krajów związanych stosunkiem sojuszniczym z państwami Centralymi. Co ciekawe właśnie Francja, Wielka Brytania czy USA do okresu Konferencji Wersalskiej nie nawiązały z Rzeczpospolitą oficjalnych stosunków dyplomatycznych.
Jednak już 7 października 1918r., w okresie gdy jeszcze nic nie wskazywało na definitywną klęskę zarówno Austrii jak i Prus w wojnie, Rada ogłosiła niepodległość Królestwa Polskiego, a następnie trzy dni później przejęła od okupantów władzę zwierzchnią nad wojskiem. 25 października powołany został pierwszy nie zaakceptowany oficjalnie przez zaborców rząd Józefa Świeżyńskiego. 28 października Rada Regencyjna powołała na stanowisko szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Tadeusza Rozwadowskiego.

11 listopada nie wydarzyło się dla nas nic szczególnego. Wojna na froncie wschodnim zakończyła się już w marcu tegoż roku, teraz mieliśmy zawieszenie zmagań wojennych na obcych nam ziemiach zachodniej Europy. W dniu tym w Warszawie Rada Regencyjna przekazała przybyłemu dzień wcześniej do stolicy Józefowi Piłsudskiemu władzę zwierzchnią nad armią, dzień później powołany został na premiera. Pełnię władzy otrzymał dnia 14 listopada, stając się de iure Regentem Królestwa Polskiego do momentu ustanowienia republiki (29 listopada 1918r.).

Pytanie zasadnicze, dlaczego mimo odrodzenia się po I wojnie światowej tyluż bytów państwowych, tylko Polska czci ten dzień w tak szczególny sposób. Obóz endecki zarzuca piłsudczykom gloryfikację osoby marszałka, a nie Rzeczpospolitej. Nie sposób się z tym nie zgodzić. Podsumowując, z szeregu dat, z praktyki międzynarodowej, z punktu widzenia prawnego, historycznego, etc. data 7 pażdziernika stanowi najbardziej trafne rozwiązanie sporu (odzyskanie niepodleglości de facto). Co ciekawe od paru lat, właśnie ten dzień jest nieoficjanie coraz mocniej celebrowany przez różne środowiska i to w żaden sposób nie związane z endecją.