Kościół w Polsce

Kościół w Polsce nie ma łatwego życia. Mimo ważnej roli, jaką odegrał podczas przemian ustrojowych na przełomie lat 80 i 90, jest wciąż atakowany przez grupę ludzi, która – niestety – cały czas się powiększa. Grupa ta zarzuca kościołowi katolickiemu mieszanie się w politykę oraz wysoki status w państwie, który rzekomo jest gwarantowany i utrzymywany przez kolejne rządy od 1989 roku.

Pewnie wielu z Was słyszało takie opinie niejednokrotnie od Waszych znajomych albo od polityków i innych sławnych ludzi, którzy często występują w mediach i powtarzają jak mantrę w.w zarzuty w odniesieniu do Kościoła. Ci ludzie dodatkowo mówią, że księża w ogóle nie powinni zabierać głos na tematy związane z polityką, bo jest to niby jeden z przejawów mieszanie się tej instytucji w politykę. To krytyczne nastawienie jest utrwalane przez media, które serwują informacjami potwierdzającymi słuszność tych antyklerykalnych argumentów. Mówi się np. że jakiś ksiądz wozi się drogimi samochodami albo że z ambony popiera daną partię (najczęściej jest to PiS). Przy tym nie można zapomnieć o kardynalnym przykładzie Radia Maryja, które rzekomo jest zbiorowiskiem całego tego zła o którym mówią antyklerykałowie.
Z antykościelną propagandą niejednokrotnie wiąże się też krytyka polskiej prawicy, która miałaby stać na straży naszego ‘państwa wyznaniowego’. Owszem, wśród polskiej prawicy znajdzie się zawsze parę osób, które mogą się opowiadać za taką ideą. Nie jest to jednak stanowisko reprezentatywne ani dla prawicy, ani tym bardziej dla Kościoła Katolickiego. Ja osobiście nie jestem zwolennikiem mariażu tronu i ołtarza, ponieważ oznacza on wmieszanie Kościoła w brudny świat polityki – intrygi, spiski, korupcję, etc. Historia pokazuje nam jak szkodliwy jest ten sojusz. Chociażby losy rodziny Borgiów w XV wieku czy działalność hiszpańskiej inkwizycji (która po odwołaniu przez papieża przeszła pod kuratelę króla i działała jak dobrze zorganizowana policja polityczna) doskonale obrazują nam czym taki sojusz się kończy i jak bardzo jest to szkodliwe dla samego kościoła. Z tego względu jestem przeciwny temu i uważam, że w normalnym państwie nie powinien kościół wraz rządem współrządzić krajem i wzajemnie sobie podlegać. Do tego nie możemy zapomnieć o słowach Jezusa, który nauczał swoich uczniów, że należy oddać Bogu co boskie, cesarzowi co cesarskie. Już na samym początku chrześcijaństwa zostało ustalone, że Kościół nie może mieszać się w sprawy polityczne. Co jak zły jest Kościół i jego nauczanie, nieprawdaż?

Co innego tyczy się zabieraniu głosu przez księży. Jeżeli chodzi o takie wydawałoby się kuriozalne sytuacje, gdzie ksiądz otwarcie opowiada się za partią X,Y lub Z – uważam, że – o ile dzieje się to poza amboną – jest w porządku, ponieważ wówczas ksiądz wypowiada się za siebie prezentując swoją prywatną opinię jako obywatel państwa. A przecież każdy z nas ma do tego prawo bez względu na to czym się zajmujemy. Natomiast Kościół ma do jednego prawo – ma prawo publicznie zabierać głos w sprawie szanowania tradycyjnych wartości, ponieważ taka jest jego rola i na tym też polega wolność słowa. Niestety, wielu ludzi wrzuca tą zgoła normalną działalność do wora ‘kościół miesza się w politykę’. Jest to nic innego jak tylko przykład antykościelnej propagandy i dezinformacji. Co gorsza wiele osób na te jawne kłamstwa się nabiera i przyjmuje jako prawdę. Dodatkowe nagłaśnianie przez media sytuacji, gdzie ksiądz z ambony mówi parafianom, że należy głosowa na taką i taką partię wzmacnia to kłamstwo, które – dzięki takim środkom – głęboko wnika w naszą podświadomość. W taki sposób media przy udziale establishmentu tworzą negatywny obraz kościoła i w znaczącym stopniu przyczyniają się do odpływu wiernych.

Dlaczego tak bardzo im na tym zależy? Otóż Kościół w Polsce zawsze stanowił ostatni bastion tradycyjnych wartości, a także samej polskości. W związku z tym zawsze miał pod górkę czy to za czasów zaborów czy za okupacji sowieckiej. Obecnie też wcale nie ma lepiej. Pewne środowiska, mające niemały wpływ na media, wpadły na pomysł stworzenia nowego świata gdzie człowiek będzie szczęśliwy i będzie mógł robić to co chce. W takim świecie nie ma miejsca dla Kościoła i proponowanych przez niego wartości. To środowisko zdobyło spory wpływ w większości państw UE i obecnie napiera na nasz kraj, gdzie Kościół cieszy się poważaniem i sporym autorytetem oraz dzięki temu ma wpływ na kształtowanie postaw Polaków. Establishment chce, żeby to nie Kościół był autorytetem, tylko proeuropejscy ‘wolnomyśliciele’ oraz celebryci tworzący marną muzykę, grający w marnych filmach i występujący w marnych programach telewizyjnych.

Uważam, że należy się temu przeciwstawiać i uświadamiać ludzi, że jest inaczej. Że Kościół nie jest zorganizowaną korporacją koszącą niezłą kasę, że nie jest wylęgarnią zboczeńców, że nie dąży do przekształcenia Polski w drugi Iran, itp. Musimy obalać te mity, aby zapobiec wyługowywaniu Kościoła i katolicyzmu ze świadomości Polaków. Edmund Burke powiedział, że gorsza od zła jest bezczynność dobrych ludzi. Nie pozostaje nam nic innego jak wziąć te słowa do serca i podjąć walkę przeciwko antyklerykalizmowi.