5 potencjalnych szans i wtop Ruchu Narodowego

W dniu Święta Niepodległości organizatorzy Marszu Niepodległości zapowiedzieli powstanie Ruchu Narodowego – formacji która oczywiście nie ma być partią polityczną ale o dziwo wszyscy którzy o niej mówią, czynią to jakby miała właśnie być partią polityczną. Zatem jak przed każdą partyją, przed RN czyhają różne potencjalne zagrożenia, jak i szanse (chociaż w polskiej rzeczywistości raczej jest to ta pierwsza z opcji).
5 szans. Na wstępie, aby nie podcinać skrzydeł młodym kontrrewolucjonistom (Artura Zawiszę również zaliczamy do młodych, gdyż w młodym wieku związany ze środowiskiem Ruchu Młodej Polski) zacząć należy od pozytywów.

1. Szansą Ruchu Narodowego są z pewnością jego liderzy. Artur Zawisza – polityk najbardziej doświadczony z całego tercetu, człowiek wykształcony o mowie ciętej, acz wypowiedzianej tonem łagodnym. Media od lat mają problem z Panem Arturem, wszelako ciężko zrobić z niego troglodycki ciemnogród. Do tychże mediów co prawda jest zapraszany ale raczej po to aby dowiedzieć się tam, iż ma „faszystowską mordę”. Pan Artur ewidentnie tam nie pasuje. W sprawach polityki zagranicznej mówi Lechoniem, w sprawach polityki wewnętrznej Sienkiewiczem. Salon chichoczący gdy ten mówi o sobie per „Rycerz Niepodległości” raczej strzela sobie takim zachowaniem w stopę. Każdy kto oglądał przygody Pana Michała przecież widzi podobieństwo, choćby we wzroście czy wąsie. Do tego to nazwisko… „polegać jak na Zawiszy”. Niestety Panu Arturowi w karierze jako lidera RN może przeszkodzić znajomość imion rodziców znanych celebrytów. Marian „Cięta Riposta” Kowalski, postać arcyciekawa, kiedyś startował z UPR do eurowyborów jako „swój chłop” i coś w tym haśle pozostało. Nie wiem czy Pan Marian jest twarzą Ruchu Narodowego ale na pewno zdaję się być jego „bicem”, prawą ręką. W chwili grozy, gdy biły kartacze i leciały granaty wygłosił taką przemowę, że jedno jest pewne – ten gościu nie potrzebuje specjalistów od pijaru. W programach telewizyjnych pokazał się jak z najlepszej strony zapisując się już na zawsze w świadomości widzów jako „klasyk”. Na tekst „nie zapraszajcie bandytów” wypowiedziany przez policjanta odpowiedział „to my was nie zapraszamy!”, a zdjęcie jednej pałki i trzech szczęk skwitował wszystko ripostą o misiu z Gubałówki. Marian Kowalski budzi powszechną sympatię wśród ludu (nie tylko oenerowców) ma papiery na polityka większego formatu. Robert Winnicki to z kolei endocyborg (praca, praca i jeszcze raz praca, nawet z Wojciecha Cejrowskiego chciał zrobić Japończyka), który nie wiadomo jakim cudem wskrzesił Młodzież Wszechpolską po najgorszym dla niej okresie czyli … okresie prosperity. To największy paradoks, że posmakowanie władzy rozłożyło ten ruch na łopatki, a obecność na świeczniku dokonała dekompozycji Wszechpolaków. Pan Robert cichą pracą zorganizował Młodzież i ruszył z nimi na Marsz. Każdy z tych trzech liderów jest postacią w swoim rodzaju. W sytuacjach zagrożenia dali sobie radę. Potrafią przemawiać i z pewnością żaden z nich nie skończy jak imć Zbigniew Ziobro który blady jak ściana krzyczał coś, dzierżąc mikrofon w trzęsącej się dłoni….
2. Ruch Narodowy może zagospodarować kilka grup społecznych, pozyskując ich głosy. Przede wszystkim tych, którzy są sfrustrowani obecną polityką i z tej frustracji… w ogóle jej nie śledzą. Nie chodzą na wybory, o politykach mają zdanie jak najgorsze i cały czas oczekują „nowych twarzy”. Kolejną z grup stanowią kibice piłkarscy, chociaż wyjątkową naiwnością jest sądzenie, iż ruch kibicowski da się wmiksować w działalność partyjną. Ruch kibicowski jak rycerstwo, od symboli heraldycznych po formę rozwiązywania sporu – nie zrezygnuje ze swojej niezależności. Oczywiście każdy kibic może mieć sympatię polityczne i jeśli Ruch Narodowy zaproponuje mu jakąś ciekawą ofertę wyborczą to… I oczywiście grupy które są mocno negatywnie nastawione do obecnego Obozu Władzy, głosowały na partie i konkretne nazwiska ale się zawiodły. Giedroyc twierdził, że polskie społeczeństwo jest z ducha endeckie, więc szans RN skreślać się nie powinno. Chociaż z drugiej strony na Giedroycu wychował się ponoć Aleksander Kwaśniewski…
3. Eurowybory. Najbliższą kampanią Ruchu (jeśli zalegalizują partię i do tego czasu nikt ich nie zdelegalizuje) mogą być wybory do europarlamentu. Konwencja takiej kampanii to walka na dwa rodzaje przekazu, jedni licytują się w tym który z nich bardziej kocha Unię i dlaczego można zrobić dżem z marchewki a druga strona podkreśla swój eurosceptycyzm. Ruch Narodowy jak mniemam wystartuje z kampanią antyunijną i o ile Unia Europejska będzie do tego czasu jeszcze istnieć to na pewno nastroje przeciwko niej będą się wzmagały. Ruch jako druga siła na prawicy może upatrywać w tym swoją szansę.
4. Odwołanie do NSZ i Solidarności. Poprzednio neonarodowcom czy neoendekom ciążyło to, iż pewna część (gdy większość walczyła w NSZ i NZW) przedstawicieli endecji w PRL popierało (tak czy inaczej usprawiedliwiając swoje stanowisko) komunę. Organizatorzy Marszu natomiast odwołują się do tradycji NSZ, NZW a później masowego ruchu Solidarności – czyli jest to retoryka walki z komunizmem. Wallenrodyzm i tradycje ugodowe w wersji sowieckiej zostały całkiem zepchnięte na margines a pierwsze skrzypce gra buntownicza postawa i walka wolność. Bez względu na to czy Ruch Narodowy cokolwiek wygra czy okaże się kolejną z partii planktonowych – na pewno takie katharsis w tym środowisku było potrzebne.
5. Pieniądze. Jak mawiał Napoleon do prowadzenia wojny są potrzebne trzy rzeczy i wymienił po trzykroć pieniądze. A Clausewitz z kolei mówił, że wojna to polityka tylko prowadzona innym środkami zatem… Do prowadzenia polityki niezbędne są środki finansowe, należy wydrukować ulotki, okleić miasto plakatami, opłacić salki, kupić wodę mineralną, nakręcić spoty, czasem wynająć celebrytów. Organizatorzy Marszu zgromadzili jakieś środki na Marsz, może i uda im się to w przypadku Ruchu.

A teraz żeby nie było za miło. 5 potencjalnych wtop vel muk czyhających przed Ruchem Narodowym.
1. Pozycja na prawicy. Czy Ruch Narodowy ma konkurować z PiS? Zdania są podzielone. Z Ruchu dobiegają głosy, iż żadnego starcia z PiS nie chcą, inni z kolei zadzierają nosa i chcą stanąć z Jarosławem na ubitej ziemi w szrankach o wyborców. Fakty są takie, że Ruch Narodowy w starciu z PiS żadnych szans nie ma. Prawo i Sprawiedliwość to partia obyta w szrankach politycznych, z niezłym przywódcą u steru, dysponująca gigantycznym zapleczem tak ludzkim i logistycznym. Jeśli Ruch Narodowy uderzy w PiS zagrzebie się sam, gdyż będzie to kolejna wojna w stylu „boje na prawicy”. Wielu już takich było, których jedynym pomysłem na ich prawicową partię było hasło „a Kaczyński to”. Ludzie tego nie kupują. Z kolei RN nie za bardzo jak ma możliwość wystartować w wyborach nie odnosząc się do politycznego konkurenta. Pojedynek szykuję się zaiste ciekawie i sam się zastanawiam jak z tego zaszachowania wybrnął narodowcy (czy raczej neonarodowcy).
2. Praca organiczna. Czyli to z czego słynęli endecy (przynajmniej dużo o tym pisali). Ruch Narodowy będzie koalicją wyborczą ONR, MW i narodowych konserwatystów, czyli Artura Zawiszy. A z koalicjami bywa tak (sytuacja hipotetyczna): ONR-owcy chcą jedynek na listach, za to za bardzo nie są skorzy do roznoszenia ulotek, z kolei MW chciałaby tego samego, dorzućmy jeszcze do tego waśnie personalne, wszelkiej maści frakcje i koterie (a im mniejsza partia tym więcej frakcji). Może się okazać, iż wielki Marsz do wyborów okaże się spektakularnym fiaskiem. Przed RN praca organiczna nad… samymi sobą.
3. Ton wypowiedzi. Liderzy Ruchu nie mogą zbytnio uwierzyć w swą nieomylność. Bardzo łatwo przeholować i z retoryki odbieranej pozytywnie zamienić się w buca, który na siłę chcę pouczać naród. Narodowcy muszą uważać gdy będą interpretować historię Polski bo zazwyczaj w takich dyskusjach pojawiają się tendencję do pouczania wszystkich, oferowania panaceum na każdą społeczną bolączkę - „my was nauczymy”. Trzeba pamiętać, że nawet zasłużony młody działacz Ruchu „nie będzie ojca uczył dzieci robić”, czyli zwykły robotnik spod Mławy czy Pani prowadząca kiosk w Bydgoszczy nie potrzebuje kolejnego nauczyciela, który będzie jej mówił, iż „on ją wyleczy ze wszystkiego”. Bufonada w retoryce może zaprowadzić na manowce.
4. Fenomen Marszu. Trzeba pamiętać, że ilość uczestników Marszu nie przełoży się bezpośrednio na poparcie dla RN. Na Marszu są różne grupy, grupki, stowarzyszenia czy nawet partyje, zwykli ludzie z rodzinami czy znajomymi… maszerują oni razem manifestując swój patriotyzm i sprzeciw wobec patologii które ich wkurzają. Przełożenia na poparcie dla nowej partii nie ma to żadnego. Jeżeli organizatorzy sądzą, iż wszystkich tych ludzi „zapiszą” do swojej partii to popełnili fundamentalny błąd. Na pewno ich bazą będzie część uczestników organizatorów jak i niezdecydowanych, którym zaimponowali dobrą organizacją.
5. Pieniądze. Jak mawiał Napoleon… dobrze, to już było. Cytując zatem innego „Napoleona”, tego z Wembley czyli Janusz Wójcika „kasa, misiu, kasa”. Jeśli RN nie zgromadzi środków na kampanię, ich spoty będą razić nie profesjonalizmem, nie będzie plakatów, salek, spotkań (i wody mineralnej) to w kampanii nic nie ugrają A wtedy kolejne okopy i rzucanie tez, że przegraliśmy nie przez własną winą, czyli bicie się w cudzą pierś. Ktoś kto twierdzi, że samymi sprawami ideowymi można wygrać jest wyjątkowo naiwny. Nawet najlepszą ideę łatwo pogrzebać w bida-wizerunkowej kampanii.


P.S Zastanawiałem się czy do szans/wtop wrzucić kwestie gospodarcze, ale wybory raczej pokazują, że to kwestia drugorzędna. Skoro partia, która podnosi podatki nadal uchodzi za liberalną… Dodatkowo RN zdaję się łączyć w sobie żywioły tak kapitalistyczne, jak i anty. Wszelako sam jestem ciekaw jak rozwinie się kariera polityczna Ruchu Narodowego. Ze swojej strony stwierdzę bardzo skromnie, że mogą odnieść sukces pod warunkiem, że będą regularnie czytali Gońca Wolności. Z resztą nie tylko oni (artykuł wieńczą werble).