Che nie był wzorem do naśladowania

El Commandante to symbol walki o sprawiedliwość, bohaterski wojownik o wolność od wyzysku? Przyda się parę faktów jako kubeł zimnej wody na głowę jego wyznawców.

Ernesto Guevara - zwany w popkulturze, jako Che - jest jedną z czołowych postaci rewolucji kubańskiej i radykalnych ruchów lewicowych. Analiza historyczna i biograficzna faktów życia Guevary ukazuje jednak iż był to zwykły morderca, który mordował w myśl swoiście rozumianych "wyższych ideałów". Był zdecydowanym wrogiem indywidualizm, który jego zdaniem powinien zniknąć na Kubie. - "Rewolucjonista musi stać się zimną maszyną do zabijania napędzaną czystą nienawiścią" - często mawiał Ernesto.

El Commandante uśmiercił bezpośrednio lub pośrednio kilkaset osób, dokładna ilość nie jest znana (szacuje się że od 600 do 2000 w zależności od źródła). Jest więc odpowiedzialny za śmierć wielu ludzi, w tym niewinnych dzieci i kobiet, którzy ginęli w obronie swoich ojców lub mężów. Sugeruje to wiele relacji świadków tych wydarzeń.

Guevara w wywiadach dla mediów podkreślał, iż jest gotów poświęcić życie wszystkich Kubańczyków, byle światowy socjalizm mógł triumfować. Che z wielkim żalem przyjął wycofanie z terenu Kuby sowieckich pocisków wyposażonych w głowice nuklearne. W wywiadzie dla jednej z zachodnich gazet mówił, że chętnie by je wystrzelił w kierunku Stanów Zjednoczonych. - Gdyby rakiety były w moich rękach, zostałyby odpalone i trafiłyby w cele, na które były nakierowane - powiedział Che w wywiadzie dla "Los Angeles Daily News". Gdy dziennikarz zwrócił mu uwagę, że amerykański odwet zniszczyłby przecież całą Kubę, odpowiedział: - Być może. Tak mogłyby potoczyć się wydarzenia. Ale cel zostałby osiągnięty. Razem z nami na dnie oceanu wylądowałby również jankeski imperializm.

El Commandante był także bezwzględnym dowódcą więzienia w Hawanie. Piotr San Martin, były więzień "Che", wspominał:

Wtedy zobaczyliśmy, że Che wyjmuje pistolet z kabury. Wydawało się, że to nie może się zdarzyć. Ale Che podniósł pistolet, przyłożył lufę do karku chłopca i strzelił. Kula niemalże oderwała chłopcu głowę. «Mordercy! Zabójcy» - eksplodowaliśmy. Wpadliśmy w szał, histerię, waliliśmy w kraty. Gdy morderstwo zostało zakończone, Che spojrzał na nas, podniósł pistolet i - bam, bam, bam - opróżnił magazynek w naszym kierunku. Kilku z nas odniosło rany od jego strzałów.
 

Mrożące krew w żyłach fakty można wyliczać w nieskończoność, wszak kariera El Commandante jako watażki trwała dobrych parę lat. Noszenie koszulek z podobizną "Che" Guevary, czy posługiwanie się nią w reklamach stanowi potwarz dla jego ofiar i ich rodzin, dla milionów Kubańczyków nadal żyjących pod reżimem Castro, któremu Guevara pomógł dojść do władzy, mordując m.in. przeciwnych przymusowej kolektywizacji wsi chłopów.

Kamil Ciszek-Skwierczyński